Wiem, że można biegać w ciekawych miejscach: w górach, nad morzem, nad oceanem, na dwóch kontynentach, po wielkich mostach i miastach. Każdy ma inne priorytety, możliwości i siły. Ja mierzę siły na zamiary. Te małe rzeczy, które robię są dla mnie samej wielkie. Nikt nie wie, ile mnie to kosztuje wyrzeczeń. Jestem  przede wszystkim matką, jakich wiele, kobietą, która pracuje zawodowo, prowadzi dom, odrabia lekcje z dziećmi i szuka czasu dla siebie. Dlatego biegam lokalnie i w Polsce. 30 września po raz 37 odbył się bieg Soczewka z BOP. Jak sobie pomyślę, że pierwszy odbył się wtedy kiedy miałam 4 lata, to jestem pełna podziwu dla organizatorów, którzy przez tyle lat krzewili kulturę sportową wśród płocczan. Biorę w nim udział od trzech lat i za każdym razem jest klimat i atmosfera. Zawody organizowane są na terenie Parku Gostynińsko-Włocławskiego, co dodaje uroku trasie. Przez ostatnie dwa lata pogoda nie ułatwiała nam rywalizacji bo albo lało albo był mróz a w tym roku w końcu dopisała piękna słoneczna pogoda. Trasa crossowa po lesie wiedzie wokół jeziora Soczewka. W tym roku poza zwykłym dystansem 11,6 km oraz Nordic Walking organizatorzy dołożyli rywalizację na dystansie 5,8 km. Jak co roku odbyły się tez biegi dla dzieci. Zdecydowałam, że w tym roku wystartujemy wszyscy całą trójką. Trzeba oczywiście stawić sie wczesnym rankiem na start, co nie jest łatwe zwłaszcza w moim przypadku. ☺️ W sobotę zwykle dzieci odsypiają caly tydzień. Zapakowałam rowery dodatkowo, aby po biegu nie nudziły się i mogły pojeździć po lesie. Dzieci są naprawdę chętne do takiej aktywności, trzeba tylko im to umożliwić. Po całym tygodniu siedzenia w szkole i przedszkolu ruch na świeżym powietrzu każdemu dobrze zrobi. Młodsze dzieci pobiegły na dystansie 100 m. Aż miło było popatrzeć, jak każde z nich chce być najszybsze. W końcu to zawody biegowe. Byli tacy rodzice, którzy przyjechali tu tylko albo aż po to, aby ich dzieci wystartowały. Brawa!!!

Na tym dystansie pobiegł tez mój młodszy syn Staś. Ma 6 lat, a już widać ze ma charyzmę i jest ambitny. Obserwuje go na co dzień i widzę że ma potencjał i lubi rywalizację. Zajął 3 miejsce a dodam, że to nie jest jego pierwszy sukces na zawodach biegowych. Oczywiście nie to jest najważniejsze, że wygrał tylko to, że ta wygrana dała mu większa pewność siebie. Bardzo się cieszył, że dostał medal, a potem stanął na pudle jak prawdziwy sportowiec. Wygrał plecak, którego nie chciał zdjąć z pleców. Nawet różowy kolor mu nie przeszkadzał. 😂

Gdyby siedział w domu, nigdy nie dowiedziałby się jakie ma możliwości, co lubi, co mu się udaje, a co nie sprawia przyjemności. Właśnie teraz jest ten czas na próbowanie i sprawdzanie siebie. Również przebywanie wśród rówieśników uczy go życia w społeczeństwie. Po biegu miał  tez czas na jazdę rowerem, z plecakiem oczywiście.

Starsze dzieci i młodzież biegła na dystansie 500m i 2500m. Tutaj już rywalizacja była ostra. Co za emocje na twarzach!

Przekonanie starszego syna do wzięcia udziału w tym biegu nie było łatwe, ponieważ on nie czuje w sobie ducha rywalizacji, a męczenie się biegając jest niezrozumiałe. Takie dzieci też trzeba dopingować i motywować. Nie o samo wygrywanie tu chodzi przecież. Dobra zabawa i ruch sam w sobie jest najważniejszy, zwłaszcza w wieku 10 lat.  Cieszę się, że podjął się tego wyzwania. Po biegu chwycił aparat i zadebiutował jako fotograf.

Duże emocje wzbudził bieg na 5,8 km. Wystartowała mała grupa biegaczy, ale elitarna. To ludzie szybcy, mocni i wytrenowani, z prawdziwym hartem ducha.

Swoje miejsce miała też grupa Nordic Walking. Uważam, że sport ten jest niedoceniany. Sama kilkakrotnie szłam z kijkami i nigdy po żadnym bieganiu nie miałam takich zakwasów jak po Nordic Walking. Organizatorzy powinni pomyśleć na przyszły rok o klasyfikacji medalowej dla tej grupy sportowców.

Ja startowałam na dystansie 11,6 km. Kolejny raz chciałam zmierzyć się z tą trasa, która nie jest łatwa.  Humor mi dopisywał, choć wysiłek był potężny. Nie będę ukrywać, lubię się ścigać, ale to chyba nic złego.  Napędza mnie to do dalszego działania, daje siłę i energię do pracy na cały tydzień. Móc to chcieć a chcieć to móc!!! Ja wiem, że często kobiety rezygnują, ponieważ nie mają wsparcia ze strony najbliższej osoby. Ja jestem przykładem, że można zmienić życie na lepsze.

W tym roku nie załapałam się na pudło w kategorii wiekowej jak w latach poprzednich bo mało trenowałam. Jednakże 4 miejsce w K40 cieszy, zwłaszcza, że pokonałam długą i ciężką drogę by być tu, gdzie jestem. Cieszy za to III m wśród chemiczek, bo to zawody chemików przy sponsoringu Basell Orlen Polyolefins i II m wśród kobiet z TKKF.

Najbardziej cieszę się  z możliwości startu w tych zawodach oraz spotkania z przyjaciółmi. Uważam, że dużo więcej kobiet biegałoby,  gdyby organizatorzy zapewniali opiekę dla ich dzieci. W poprzednich dwóch latach z racji braku opieki nad nimi na zawodach oraz złej pogody nie zabrałam dzieci ze sobą. Musiałam zorganizować im opiekę w domu. Oczywiście wtedy z pomocą przychodzą zawsze przyjaciele, za co ogromnie im dziękuję. Przecież to nic trudnego postawić namiot z osobą kompetentną do opieki. W wielu zawodach rowerowych już  jest możliwość pozostawienia dzieci na czas zawodów pod opieką organizatorów. Spełniona mama to szczesliwa mama.  Po biegu wszyscy oczywiście mogli zjeść. W tym roku była tylko grochówka, ale z taką ilością czosnku, że wszyscy będziemy zdrowi aż do lata. 😜

37 Bieg Soczewka z BOP

Monia


Pasjonuję się sportem od urodzenia. Miałam niestety długą przerwę, ale przeznaczenia nie da się oszukać. Od 3 lat nałogowo biegam. Są to głównie biegi na 5 km, 10 km, 3000m, półmaratony, sprint 100m. Mam na swoim koncie koronę półmaratonow i kilka biegów górskich, ale zdecydowanie wolę krótsze dystanse i sprint. Pływam, jeżdżę na rowerze mtb a przynajmniej staram się. Spróbowałam swoich sił w triathlonie i zakochałam się. Jeżdżę na nartach, łyżwach, chodzę po górach. Wszystko oczywiście razem z dziećmi.


Post navigation


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *