Ten rok jest dziwny. Sami przyznacie. Wiadomo, że nic nie wiadomo. Zawody odwołane, albo poprzekładane, już trudno nadążyć za tym co jest, a co ma być lub co będzie. Jedni całkiem odpuścili i trenują dla funu, a inni tylko czekają na jakąś okazję. Planowanie czegokolwiek w tym roku to jedna wielka pomyłka. Już nawet nie śledzę tych wydarzeń bo co chwilę coś się zmienia. Arena Challenge to zawody, które zwykle organizowane były w grudniu w Orlen Arenie. Tym razem MOSiR postanowił zrobić wersję letnią i stadionową. Nawet nie miałam w myśli, żeby wystartować. Dwa dni wcześniej miałam jeszcze inne plany. U mnie sytuacja często klaruje się w ostatniej chwili. Tak było i tym razem. W piątek dowiedziałam się, że są zawody Arena Challenge i pomyślałam: czemu nie…? Zapisy on-line były już zamkniete, ale postanowiłam, że pójdę i zapiszę się na miesjcu. W sobotę rano napisała do mnie Renata Ciska, że nie może wystartować. Dogadałyśmy się i tym sposobem stanełam na linii startu Arena Challenge on Tour.

Małe, kameralne zawody. Wystartowało 38 zawodników w tym 14 kobiet, głównie z dziedziny biegów OCR. Organizatorem był MOSiR Płock. Trasa liczyła tor przeszkód o długości około 900m. Przyznam, że już dawno zrezygnowałam ze startów w biegach OCR, ze względu na wiek i dużą kontuzyjność w tej dziedzinie. Co o tym sądzicie? Dobra decyzja? Po dwóch startach w Adrenaline Rush OCR, kiedy to przez następne 2-3 dni dochodziłam do siebie, stwierdziłam dość! To nie są biegi dla mnie i dla ludzi w moim wieku. Na to już za późno. To oczywiście moje zdanie, ale Wy możecie mieć inne. Nawet nie wystartowałam już w poprzedniej edycji Arena Challenge, choć przeszkody są dużo łatwiejsze. Uznałam, że w ograniczonej i zamknietej przestrzeni, bieganie po śliskich schodach jest bardzo niebezpieczne. Są to świetne zawody oczywiście, bo dają dobrą bazę siłową pod sporty szybkościowe ale niebezpieczne. Ponieważ ta otwarta przestrzeń przekonała mnie, a tego dnia miałam w planie i tak trening na stadionie, więc połączyłam to. Oczywiście wszystko bez szaleństw i bezpiecznie. Przyznam, że kiedy przyszłam na stadion i zapoznałam się z tymi przeszkodami to lekko się wystraszyłam. Tak dawno już tego nie robiłam, że głowa spanikowała. Co ja tutaj robię?! Obeszłam tor przeszkód kilka razy, podpatrzyłam też innych, wcześniej startujących zawodników jak to robią i postanowiłam wziąć głęboki oddech i nie panikować. Zależało mi w głównej mierze na bezpiecznym ukończeniu tego toru przeszkód, ale nie za wszelką cenę.

Zawodnicy puszczani byli co minutę, a o czasie startu decydowała kolejność zapisu. Na start stawili się głównie zawodnicy trenujący biegi OCR, choć wygrał zwykły biegacz… Także daje do myślenia. Uważam zresztą, że w takich zawodach można właśnie wygrać szybkością, nie techniką.

 

Nie mogło zabraknąć Radiomixx w osobie Michała Kublika, który tego dnia komentował te zawody.

 

Zapewne jesteście ciekawi jakie były przeszkody i czy dalibyście radę je pokonać? Dalibyście! Dwie pierwsze przeszkody to oczywiście opony. Piękne okrągłe i ciężkie opony. 😉 Niby proste, ale jak nie trafisz nogą w środek opony, to różnie może się skończyć.

 

Toczenie opon z podziałem na damskie i męskie. Myślałam, że to proste, ale kiedy podniosłam tę oponę okazało się, że wcale nie jest ona taka lekka.  Mi tu uciekło parę sekund, bo poturlała mi sie jedna na drugą a nie chciałam jej tak zostawiać dla kolejnego zawodnika więc układałam.

Pamiętacie taką reklamę: „Zawsze Coca-Cola” 🙂 No! To kolejną przeszkodę można tak nazwać, bo jest na każdych zawodach Arena Challenge.

Kolejnego zadania bardzo się obawiałam. Minęło już sporo czasu od kiedy skakałam po drzewach czy przeskakiwałam przez ogrodzenia ;-). Przeskakiwanie przez barierki w jedną i w drugą stronę. Oczywiście można to zrobić technicznie czy sposobem, ale nie ja i nie w tym wieku. Jakoś prześlizgnęłam się przez te barierki. Dobrze, że nie jestem niska to obyło się bez poobijania.

Przyjemny etap to bieg po schodach pomiedzy krzesełkami na trybunach. Tutaj można się było wykazać szybkością i nadrobić straty.

Szybki bieg aby pokonać pionową ścianę. Niby nie wysoka, ale wymagała od nas trochę trudu aby się na nią wspiąć. Niektórzy to tam przez nią fruwali, ale nie ja.

Żeby wygrać, trzeba być naprawdę sprawnym i zwinnym. Młodość, kłania się młodość! Ale nie zatrzymujemy się i biegniemy dalej. Napotykamy na swojej drodze kolejną trudną przeszkodę. Bardzo się przy niej zmęczyłam: 10x wskok na skrzycię do pozycji wyprostowanej. Tutaj już mi brakowało tchu. Chciałam to zrobić dość sprawnie, bo zadanie proste, ale zmęczenie pokazało mi gdzie moje miejsce.

Po tym ćwiczeniu widziałam, że zdecydowanie zwolniłam. Słońce też bardzo osłabiało, bo tego dnia żar naprawdę dawał się we znaki.

Chwila miękkiego podłoża, która też spowalniała i mistrzostwo w wykorzystaniu stadionu…

Bieg po schodkach na pozycję sędziowską. Poprawnie wykonane zadanie polegało na postawieniu obu nóg na szczycie tego miejsca.

Do czołgania nadal się nie przyzwyczaiłam, choć robiłam to wiele razy. Dwie piaskownice pełne piachu a zaraz za nimi …

 

Płotki. Ćwiczyliście kiedyś przy płotkach? Okazuje się, że wszystko w życiu się przydaje, zwłaszcza trening na płotkach. Im szybciej tym lepiej. Nad i pod, nad i pod… 🙂

Potem równoważnia i wielki rów z wodą. Nie przewidziałam tego dnia, że buty będą całe mokre i nie wzięłam nic na zmianę 🙂

 

 

A na koniec wisienka na torcie czyli zdejmowanie i zakładanie opon na pal.

Potem to już dzida do samej mety. Tylko kto miał tam jeszcze siłę, żeby powalczyć o tę szybkość? Najszybszy zawodnik zrobił to w 4:41 minut i nie był to zawodnik trenujący biegi OCR tylko zwykły, szybki biegacz Dominik Milewski. Wśród kobiet najszybsza była oczywiście Dorota Gadzińska i tutaj zaskoczenia nie było. Widziałam co robi Dorota na ostatnich zawodach OCR, które miałam przyjemnoścć sędziować. Zaraz za nią była Małgosia Daszkiewicz, dla której to był pierwszy start po urodzeniu dziecka.

Byli tacy, którzy chcieli wystartować, ale się zawahali a potem tego żałowali. Pamiętajcie, że „Świat należy do odważnych”. Zwłaszcza w pewnym wieku. 😉 Wróciłam do domu zadowolona jak po dobrym treningu. Nadal jednak uważam, że w pewnym wieku z niektórych dyscyplin sportowych trzeba umieć rezygnować. A Wy co sądzicie?

Monia

p.s. Dziękuję MOSiR Płock za udostępnienie zdjęć.

Arena Challenge On Tour 2020 – mixx przeszkód, maksimum przyjemności

Monia Monia


Pasjonuję się sportem od urodzenia. Miałam niestety długą przerwę, ale przeznaczenia nie da się oszukać. Od 3 lat nałogowo biegam. Są to głównie biegi na 5 km, 10 km, 3000m, półmaratony, sprint 100m. Mam na swoim koncie koronę półmaratonow i kilka biegów górskich, ale zdecydowanie wolę krótsze dystanse i sprint. Pływam, jeżdżę na rowerze mtb a przynajmniej staram się. Spróbowałam swoich sił w triathlonie i zakochałam się. Jeżdżę na nartach, łyżwach, chodzę po górach. Wszystko oczywiście razem z dziećmi.


Post navigation


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *