Tego jeszcze w Płocku nie było! W niedzielę 1 grudnia odbył się pierwszy w Płocku bieg charytatywny OCR po galerii Mazovia. 75% dochodów ze sprzedaży pakietów przekazano na Ośrodek Opiekuńczo- Wychowawczy w Płocku ul. Mościckiego 27, a pozostałe 25% na potrzeby fundacji wskazanej przez zwycięską drużynę, zaś Galeria Mazovia ufundowała wiele cennych nagród dla pozostałych zwycięzców. Organizatorem biegu byli: Adrenaline Rush OCR oraz Galeria Mazovia.

Czas mierzył Przemek z Foxter Sport. Wspaniała akcja i gest ludzi dla ludzi. Bieg odbył się w postaci sztafet 3 osobowych. Mogły to być sztafety: męskie, żeńskie, mieszane, rodzinne. Każdy zawodnik ze sztafety miał do pokonania 1450 m, na trzech różnych kondygnacjach Galeria Mazovia. Na trasie każdy miał do pokonania 14 przeszkód, a za ominięcie ich czekały karne burpeesy.

Wystartowało 51 sztafet, w tym:

– 4 sztafety rodzinne

– 4 sztafety damskie

– 26 sztafet mieszanych

– 17 sztafet męskich

Bardzo cieszy duży udział dzieci oraz kobiet. Jestem naprawdę pod wielkim wrażeniem. Najmłodszy zawodnik miał 11 lat. 💪👏

Ja tym razem postanowiłam pomóc inaczej niż zwykle. Nie jako zawodnik, ale jako pracownik – sędzia. Pół roku temu zrobiłam kurs Sędziego biegów przeszkodowych. Egzamin zdałam, a certyfikat który otrzymałam nie miałam możliwości jeszcze wykorzystać. Kiedy dostałam propozycje sędziowania, przyjęłam ją bez zastanowienia. To dla mnie okazja zdobyć doświadczenie w tej dziedzinie oraz pomóc dzieciom. Lubię pomagać, bo czuję się wtedy potrzebna, poza tym „dobro wraca”. Sędzią głównym zawodów był Filip Ogińczyk- Mąkowski, ale ja też sobie porządziłam 😉. To bardzo trudne i odpowiedzialne zadanie i nie ukrywam, że było to dla mnie nie lada wyzwanie. Często na takich zawodach panuje duże zamieszanie, tłok i często jest tak, że „wiadomo, że nic nie wiadomo”. Musiałam być naprawdę zorientowana we wszystkim, pomimo, że stałam w strefie zmian. Wbrew pozorom wcale nie najłatwiejsze zadanie. Tutaj właśnie można było dużo oszukać, pomylić się lub zakręcić. Ludzie robili co chcieli i jak chcieli. Upilnować ten tłum i wytłumaczyć że tego nie wolno czy tędy nie wolno było wyzwaniem. Oczywiście traktuje to wyzwanie z wielką pokorą, bo jestem amatorką i do rangi sędziego jeszcze mi daleko. Chciałam to zadanie wykonać najlepiej jak potrafię czyli: obiektywnie, sprawiedliwie, z zasadami dla dobra wszystkich. Każdy jednak udział w takich zawodach czegoś mnie uczy i mobilizuje do dalszej pracy. Wszyscy podzieleni byliśmy na trzy grupy: sędziowie, ekipa i wolontariusze. Każdy się przydał, każdy miał swoje zadanie i udział w tym biegu.

Pomimo, że bieg zorganizowany został w obiekcie zamkniętym a nie na świeżym powietrzu, to i tak nie było łatwo. Przede wszystkim ze względu na twarde płytki po których trzeba było biec. Wystarczył jeden fałszywy ruch, jedna nieuwaga i można było uderzyć głową o posadzkę, poślizgnąć się lub skręcić nogę. Dlatego bardzo dobrym pomysłem był start niektórych zawodników, a zwłaszcza dzieci w czapce. Zawsze to jakaś ochrona i amortyzacja.

Przed startem, każdy zawodnik został oznaczony numerem startowym na twarzy. Dzięki temu wiadomo było który to zawodnik ze sztafety i która sztafeta.

Start zawodników odbywał się z poziomu +1, falami w odstępach minutowych. Nie było mowy o starcie bez rozgrzewki. A kto ją poprowadził? Nasza ciężarna królowa biegów OCR Małgosia Daszkiewicz. Małgosia również wystartowała w tym biegu. Kiedy ją zobaczyłam z tym brzuchem, to od razu podeszłam i zapytałam:

– czy to dziecko będzie normalne?!

~ nie ma wyjścia 😂

Zawodnicy zmierzyli się z płotkami,  dywanem z opon, obciążeniem opon na libry, zasiekami. Oj niektórzy wyfroterowali porządnie podłogę w 4f. 😂

Nie mogło zabraknąć także równoważni czy rundy z workami. Na równoważni zawodnik musiał przejść na drugą stronę kładki, bez łapania się elementów konstrukcyjnych przeszkody. Na rundzie z workami trzeba było go przenieść z miejsca na miejsce. Niedozwolone było ciągnięcie worka po ziemi.

Na poziomie -1, zawodnicy mieli jeszcze do pokonania porodówkę. Zawodnik musiał przejść pod oponami na drugą stronę przeszkody. Zabronione było przechodzenie nad oponami. W wyjątkowych sytuacjach wolontariusz mógł pomóc dzieciom.

Podczas czołgania pod Jeepem wszystko się mogło zdarzyć…

Do zadań, które sprawiają dużo trudności należało podciąganie na linie. Pamiętam, że mi tego zadania nigdy nie udało się zrobić.

Renata uparcie trenowała i widać efekty jej pracy. Pokonała tę przeszkodę bez problemu.

Trzeba było mieć naprawdę silne ręce, bo przeszkód z podciaganiem była masa. Podciąganie na oponie nawet mężczyznom sprawiało problem. Chyba dobrze, że nie wystartowałam 😂. Przyszłoby mi robić sporo burpeesów 🙈

Multiring w pięknym stylu pokonywały nawet kobiety.

Jedni jak zwiewne łanie a inni jak małpki, przepinając się z łańcucha na łańcuch.

Do Chomika trzeba było mieć podejście 😉 inaczej nic z tego nie wychodziło.

Na trasie zawodnicy mieli też do pokonania dwie ścianki:

jedna skośna,

a druga prosta, mająca 2,6 m wysokości.

Każdy pokonywał je na swój sposób, każdy sobie radził jak mógł. Zabronione było dotykanie ścian i sufitu podczas jej pokonywania. Jednym trzeba było pomóc w wyjątkowych sytuacjach,

Inni skakali z niej jak Tarzan

Jeszcze tylko  LowRing i było się na mecie!

W tym samym momencie na LowRing mogło wbiec nawet czterech zawodników. Tylko upilnuj towarzystwo… 😉

Potem już tylko ukłon w stronę sędziego 😉, zmiana chipów między zawodnikami drużyn i można odpoczywać.

W strefie zmian było naprawdę gorąco, czasem nabiegało kilku a nawet kilkunastu zawodników na raz. Trzeba było wszystko dokładnie skontrolować, żeby nikt potem nie miał pretensji, że mu się czas nie odbił, albo zgubił chip, czy źle go przypiął. W strefie zmian czas się nie liczył do ogólnego czasu całej sztafety. Można tam było spokojnie przekazać sobie chip, ostrzec kolegę z drużyny jak pokonać niektóre przeszkody, porozmawiać o trasie czy nawet wypić kawę ☺️. Były nawet chwile grozy, bo dwóch zawodników wbiegło na metę zakrwawionych a jeden z uszkodzonym palcem. Na szczęście służby medyczne, które stały koło fontanny szybko się nimi zajęły.

Walka sztafet była zacięta do samego końca, a radość z jej ukończenia nieziemska!

Wygrała drużyna Nextreme z Brwilna w składzie: Marcin Lewicki, Adrian Jóźwik i Marcin Maruszewski, która pokonała całą trasę w 30 minut i 4 sekundy! 🙈

Na drugim miejscu open była sztafeta mieszana „Szukamy sponsora team” w składzie: Kacper Szyszka, Rafał Kurta i Dorota Gadzińska z Kutna. Ich czas to 00:32:49.

Trzecie miejsce open wywalczyła drużyna, która przyjechała do nas aż z Wrocławia 👏👏  Husaria Race Team w składzie: Piotr Kusarek, Igor Duszyński i Zbigniew Ziober.

Na uwagę zasługują sztafety rodzinne w składzie których były dzieci np  Fast Scissors. 👏👏

Kwiatem tego biegu były startujące kobiety. Doskonale wiemy, że kobiety są fizycznie słabsze dużo od mężczyzn, ale potrafią pokazać swoją siłę kiedy trzeba. Jedna z tych sztafet, która zajęła drugie miejsce Łapanka Team powstała dzień przed startem z kilku rozsypanych sztafet. Można?! Można!

Na imprezie nie mogło zabraknąć znanych ekip z Płocka np. Biegaj z Dymkiem czy HydroMoc by Brożek wraz z prezesem klubu.

Obaj prezesi wystawili po dwie swoje sztafety i sami też się sprawdzili. „Łubu dubu, łubu dubu! Niech nam żyje prezes naszego klubu! Niech żyje nam! „😉

Zobaczcie! Można się było fajnie bawić, sprawdzić się i jeszcze pomóc dzieciakom! 👏👏👏 Taki szampon 3 w 1 😀.

Prezes Adrenaline Rush OCR – Mieszko Ogończyk-Mąkowski przekazał na ręce Ośrodka Opiekuńczo-Wychowawczego nagrodę w postaci czeku. Zresztą w zawodach wystartowała również sztafeta z tego ośrodka.

Na koniec Adrenaline Rush OCR  zorganizował kilka sprawnościowych konkursów dla dzieci. Można było wygrać karty podarunkowe do Galerii Mazovia. Dyrektor Galerii zapowiedział przy okazji, że to był pierwszy raz, ale nie ostatni. To be continueted…

 

Monia

p.s. Bardzo dziękuję za udostępnienie zdjęć Galerii Mazovia, Paweł Krupa, PetroNews.

Bieg charytatywny AR powered by Mazovia – ach, co to był za bieg!

Monia Monia


Pasjonuję się sportem od urodzenia. Miałam niestety długą przerwę, ale przeznaczenia nie da się oszukać. Od 3 lat nałogowo biegam. Są to głównie biegi na 5 km, 10 km, 3000m, półmaratony, sprint 100m. Mam na swoim koncie koronę półmaratonow i kilka biegów górskich, ale zdecydowanie wolę krótsze dystanse i sprint. Pływam, jeżdżę na rowerze mtb a przynajmniej staram się. Spróbowałam swoich sił w triathlonie i zakochałam się. Jeżdżę na nartach, łyżwach, chodzę po górach. Wszystko oczywiście razem z dziećmi.


Post navigation


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *