Aż głupio o tym pisać, ale wiecie kiedy kupiłam sobie mój pierwszy rower?… 16 lat temu dopiero! 😔 Przy czym miałam wtedy około 30 lat, i służył mi tylko okazjonalnie, do przejażdżek rowerowych z dzieckiem w foteliku. Kiedy byłam małą dziewczynką miałam tylko Wigry 3, którym jeździłam do miasta po zakupy, ale źli ludzie ukradli i wtedy musiałam chodzić pieszo. 😏  Nie było mnie stać na nowy, a priorytety były wtedy inne. Czasem, jak byłam grzeczna brat pożyczał mi „kolarkę”, którą on sobie sam kupił jako dziecko, za ciężko zarobione pieniądze. Jednak jazda na rowerze nigdy mnie szczególnie nie pociągała. Oczywiście wielkim wydarzeniem było zawsze Tour dr Pologne, który przejeżdżał przez moja miejscowość. Szło się zobaczyć tych kolarzy bardziej z ciekawości niż pasji do kolarstwa. Teraz też nie jestem jakimś wielkim fanem kolarstwa, ale jako element triathlonu muszę i chcę znaleźć na niego czas. Poza tym ma kilka zalet: mogę uprawiać go z dziećmi, odstresowuje i jest zdrowy bo odciąża stawy kolanowe, które niszczę podczas biegania. Kiedy nabawiłam się problemów z kolanem, mój ortopeda powiedział: przesiądź się na rower, a będzie lepiej. Wtedy właśnie zrodził się pomysł z triathlonem. Szkoda tylko, że nie było kiedy do niego trenować. Skoro nie ma kiedy, to trzeba się tym bawić biorąc udział w zawodach rowerowych. Od czegoś trzeba zacząć, skoro ma się ambitne plany.

Bo to się wszystko tak zaczyna…

1 maja w Mazowiecka Szwajcaria już po raz XII wystartował Amatorski Wyścig Rowerowy po Brudzeńskim Parku Krajobrazowym, przy udziale Urzędu Gminy w  Brudzeniu Dużym oraz  Wójta. Impreza była za totalną darmochę! Pewnie nawet nie wiedziałabym o tych zawodach, gdyby nie fakt, że wstąpiłam do Płockiego Klubu Kolarskiego i zapytano mnie czy chce wziąć udział w imprezie. Członkostwo w Klubie jest bardzo opłacalne dla kogoś kto jeździ na rowerze i amatorsko uprawia kolarstwo lub jazdę mtb: zniżki na serwis rowerów, zakup żeli alle, udział w zawodach, wspólne treningi no i w grupie siła! Płocki Klub Kolarski od jakiegoś czasu działa naprawdę prężnie, czego dowodem są te udane zawody. Jest bardzo mało takich kameralnych imprez kolarskich, które służą promocji zdrowego stylu życia już od najmłodszych lat. Oczywiście będąc sportowcem też można umrzeć w młodym wieku, dlatego uczulam badajmy się, nie lekceważmy zmęczenia, podejrzanych bólów, kontuzji no i odżywiajmy zdrowo! Kiedyś pisałam o tym, że 90% Polaków nie wie, że ma chorobę, która skraca im życie o 20-30 lat.  Ta choroba przez wiele lat może przebiegać bezobjawowo, a dowiadujemy się o niej w momencie wystąpienia powikłań. To Hipercholesterolemia czyli nadmiar złego cholesterolu we krwi. Powikłania to miażdżyca naczyń, a w efekcie: zawał serca, udar, choroba niedokrwienna serca. Czym jest spowodowana? Brakiem ruchu, złą dietą, paleniem papierosów, stresem. Sama mam problem z dietą, nadal uczę się tego, a najtrudniej wytłumaczyć to dzieciom. W dobie fast foodów, mc donaldów, hot-dogów, wyrastających jak grzyby po deszczu restauracji- zdrowa sałatka czy kasza to dla nich kara. I dla przypomnienia: tylko czysty sport bez brania hormonów, sterydów daje przyjemność i zdrową satysfakcję.

Program imprezy zaplanowany został na godziny dopołudniowe.

W wyścigu mogły wziąć również a może przede wszystkim dzieci z kl I-III oraz IV- VI. Te młodsze miały do pokonania krótki dystans wokół parku przy Szkole, a te starsze 11,5 km tj jedno okrążenie po szosie, z tej trasy co my dorośli jechaliśmy. Uczniowie klas VII, VIII oraz gimnazjum mogli wystartować razem z dorosłymi.

Takich zawodników było naprawdę sporo, a startowali na przeróżnych rowerach: z koszyczkiem, bez, z bagażnikiem, damka, miejski, do skakania, mtb… Jak jest chęć, znajdzie się sposób! Aż żal było siedzieć w domu, bo pogoda była przecudna – 100% naturalnej Witaminy D z nieba 🌞

Mało brakowało, a nie byłoby mnie na tej imprezie. Wcześniejszy wyjazd na majówkę w góry troszkę zbiegł się z terminem imprezy. Dobrze, że zatęsknił za nami kot, to wróciliśmy w nocy, a nie w dzień 1 maja.  Do końca też nie byłam pewna czy chce mi się i czy będę miała siłę. Powiedziałam sobie: zobaczymy o której się obudzę i w jakiej będę kondycji. ☺ Obudziłam się wprawdzie wypoczęta, ale nie chciało mi się jechać. Dopiero piękne słońce i kolega Roman przekonali mnie do tego. 😀 Dzięki Roman!  Dzieciakom moim tym razem dałam wolne, one i tak mają dużo ruchu przy takiej matce 😜.  Dopiero co wrócili z gór, gdzie robiliśmy dziennie 12-17 km.

Uczestników było sporo, a wśród nich bardzo duża grupa okolicznych mieszkańców, Płockiego Klubu Kolarskiego a także zawodnicy z Włocławka, którzy przyjechali jak przystało na kolarzy na rowerach. My wszyscy autami z rowerami na dachu lub tylnej klapie, a oni na rowerach. Po zawodach musieli jeszcze na nich wrócić, co dało ze 100 km 😱.  Ja byłabym nieżywa 😂. Zapachniało profesjonalizmem patrząc na te stroje, kaski, buty, rowery.

Żałuję, że nie mogłam zobaczyć na własne oczy tej rywalizacji peletonów, których było podobno 3. Ja ustawiłam się całkiem z tyłu, bo to miał być start treningowy i dla przyjemności. Poza tym jestem kobietą i jeśli już to ścigam się z kobietami. Moja 🚀 była gotowa do odpalenia. 😉

Praktycznie wszyscy kolarze wystartowali tak szybko, że zobaczyłam tylko po nich kurz i zaraz zniknęli mi z pola widzenia. Jak oni to robią … 🤔  Całą trasę pokonałam prawie samotnie w swoim tempie, ale nie obijałam się. Średnia prędkość wyszła mi około 29 km/h, a to jak na mnie całkiem nieźle. Starałam się, aby wyszedł z tego solidny trening, który da mi moc na triathlonie za miesiąc. Prawie – bo na kole siedział mi tylko jeden młody zawodnik, z którym jechałam praktycznie całą trasę, ale nie poddałam się tak łatwo i na drugim kółku go zostawiłam z tyłu 😉.  To był nasz dwuosobowy peleton 😜😂 Powiem Wam, że wcale nie było tak łatwo, ponieważ wiał dość silny wiatr, który bardzo spowalniał, przynajmniej mnie 😜.  Cały wiatr kumulował się na mnie. W pewnym momencie stwierdziłam, że tak łatwo to on nie będzie miał. Zwolniłam krzycząc: Uwaga, smarkam! 😂 i dałam się wyprzedzić koledze, a wtedy ja mogłam podczepić się do jego koła. Wprawdzie na krótko, ale zawsze coś, bo miałam jeszcze trochę siły aby jednak go wyprzedzić i w samotnym finiszu powalczyć o lepszą prędkość. Nie było pomiaru czasu, ale nie o czas chodziło w tych zawodach, a o dobry trening, zabawę i propagowanie aktywności fizycznej. Bardzo mało wystartowało kobiet, a wśród weteranów nie było żadnej. Nie mogło zabraknąć oczywiście najstarszego i znanego wszystkim płockiego biegacza Pana Zbigniewa Jeziórskiego. Były następujące klasyfikacje: open, weteranów i PKK. Open wygrał Michał Przybytek, zaraz za nim nasz reprezentant Cezary Bijak, a trzeci był Piotr Piasecki. Wśród weteranów wygrał Cezary Jóźwiak, Paweł Wojtkiewicz był drugi a trzeci Wojciech Jabłoński. Jako pierwszy z PKK na metę wjechał Cezary Jóźwiak, zaraz za nim Cezary Bijak i jako trzeci Paweł Wojtkiewicz. Wszyscy Panowie z PKK. Tempo mieli zawrotne. Skoro 10 zawodnik Jarosław Matacz wjechał na metę z czasem 37 minut, to ci pierwsi około 30-35 min! 😱 SZACUN! Wszyscy panowie to kolarze nie od dziś, często po szkołach sportowych.

W kolarstwie widzę, że poza wytrenowaniem, duże znaczenie ma psychika zawodnika, taktyka i umiejętność jazdy na kole, tak aby ewentualny wiatr zbierał na siebie ktoś inny. Wielokrotnie oglądałam wyścigi z udziałem Michała Kwiatkowskiego, to przed metą dzieją się takie rzeczy, że aż trudno uwierzyć. 😀 To, kto prowadzi przez cały wyścig, a kto go wygrywa jest wielką niespodzianką.

Mi bardzo dobrze psychicznie zrobił ten dzisiejszy trening. Spotkałam dawno nie widzianych znajomych triathlonistów, biegaczy, kolarzy i porozmawiałam o przygotowaniach do nowego sezonu oraz obejrzałam ich nowe maszyny 😜. Było na co popatrzeć, oj było. Jak to zwykle bywa w moim przypadku, kiedy robię coś od niechcenia, na luzie i dla frajdy zawsze wychodzi najlepiej z niespodzianką. Czas nie powala na kolana  niestety, chociaż mam nowy rower to warsztat jeszcze pozostawia wiele do życzenia, ale o ile przyjemniej się jeździ! 🚴‍♀️ Komfort nieporównywalny. Tak mam, że wszystko co robię w życiu ma sprawiać mi przyjemność. Aż się sobie dziwię, jak ja w zeszłym roku zrobiłam na starym rowerze mtb 8 triathlonów? Jak się nie ma co się lubi, to się lubi co się ma! 😜 Tym sposobem wylądowałam dziś na podium, w totalnym zaskoczeniu. 🚀🚀🚀🚀🚀

Takiego pucharu w swojej kolekcji jeszcze nie mam, a płyta z muzyką klasyczną, którą uwielbiam, będzie jak znalazł do słuchania i wyciszania się podczas moich długich podróży służbowych. 💿🎼🎼Dużą frajdę sprawiło mi patrzenie na rywalizujące dzieciaki. Naprawdę coś wspaniałego! Jak one walczyły, jak zaciekle, jak ambitnie – zwłaszcza chłopcy. Dziewczynki podobno się obraziły, że ich chłopcy zostawili w tyle i poszły na kawę na trasie – mówił prowadzący 😜😂

„Bo to się zwykle tak zaczyna. Sam nie wiesz o tym jak i gdzie. Po prostu wzięła Cię ta pasja. A to jest znak, że już jest źle” ☺

A co Wy robicie, jak Was coś bierze?

a) poddajecie się

b) walczycie

c) udajecie, że nic nie czujecie

d) nabieracie ochoty? 😉

Monia

 

Bo to się wszystko tak zaczyna – XII Amatorski Wyścig Rowerowy

Monia Monia


Pasjonuję się sportem od urodzenia. Miałam niestety długą przerwę, ale przeznaczenia nie da się oszukać. Od 3 lat nałogowo biegam. Są to głównie biegi na 5 km, 10 km, 3000m, półmaratony, sprint 100m. Mam na swoim koncie koronę półmaratonow i kilka biegów górskich, ale zdecydowanie wolę krótsze dystanse i sprint. Pływam, jeżdżę na rowerze mtb a przynajmniej staram się. Spróbowałam swoich sił w triathlonie i zakochałam się. Jeżdżę na nartach, łyżwach, chodzę po górach. Wszystko oczywiście razem z dziećmi.


Post navigation


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *