Z powodu nadmiaru wolnego czasu 😉 i niemożności biegania postanowiłam pojeździć na rowerze i pojechać do Piaseczna na Cisowianka Mazovia MTB Marathon. Każdy pretekst jest dobry, żeby się poruszać i mieć dobry humor. Oczywiście mogłam sobie pojeździć na rowerze bliżej i nie w formie zawodów. Ale to nie to samo. Chciałam wyjść do ludzi, poznać nowych, porozmawiać z obcymi. Tak odpoczywam najlepiej, tak pokonuję stres. I powiem Wam, że to był dobry pomysł! Dobry to mało powiedziane, genialny ☺️! Też Wam polecam taki rodzaj odpoczynku po całym tygodniu pracy. Cały tydzień drżałam o pogodę. Miało padać, sprawdzałam to.Padało przez całą drogę do Piaseczna, ale to mnie nie wystraszyło. Owszem, było zimno, nawet bardzo, no ale przecież to już jesień, więc o co kaman 😉.

Nie tylko ja ubrałam się grubo. Tuż przed startem wypogodziło się, a ja w ostatniej chwili zdjęłam buff. W lesie było cicho i ciepło. Do wyboru były dystanse: PRO – 60 km i 1/2 PRO – 41 km, FIT – 19 km i HOBBY – 10 km. Gdybym przyjechała z dziećmi, one pojechałyby 10 km, ale tym razem, to był mój czas wolny i mój weekend. Kobiety walczcie o to, bo jeśli same nie zawalczycie, to nikt wam go nie da! 😛 Jak przystało na początkującą amatorkę wybrałam dystans FIT ☺️.  To był strzał w dziesiątkę. Ale od początku…

Zawody z cyklu Cisowianka Mazovia MTB Marathon są organizowane od 15 lat przez kolarskiego Mistrza Polski – Cezarego Zamanę. Te w Piasecznie są wyjątkowe, bo to właśnie tutaj wszystko się zaczęło.

Biuro zawodów zlokalizowane było przy Stadionie Miejskim w Piasecznie, natomiast START, 800 m od biura: Piaseczno – Żabieniec dukt leśny. Siedem sektorów i ja w tym ostatnim – jak ja to lubię 😀. To tak jak w sprzedaży: przyjść na teren totalnie zaniedbany i odkopywać go. Jest co robić ☺️. Uwielbiam wyzwania. Ten start to miał być relaks, rekreacja i przyjemność bez większego ścigania i parcia na wynik. Początek dość szeroki, bezpieczny i bez przepychanek. Trasa praktycznie w całości poprowadzona przez las lub wzdłuż niego. Jeśli ktoś zastanawia się czy wystartować w przyszłym roku to zdecydowanie polecam. Trasa nie za długa, nie za krótka, nie za trudna nie za łatwa – po prostu idealna dla każdego. Nie powiem… było kilka trudnych kawałków: single traków, zjazdów i podjazdów

dwa zwalone drzewa, gdzie trzeba było przenieść rower,

bardzo wąski przejazd przez mostek, wąska dróżka wzdłuż jeziora, przejazd przez plac zabaw, wzdłuż torów. Było też kilka niebezpiecznych zjazdów, gdzie można było fiknąć koziołka, wylądować na drzewie lub w piachu. Przyznam, że na jednym takim niebezpiecznym zjeździe pośród wystających korzeni, zdecydowałam się sprowadzić rower.

I teraz dziwicie się, że tyle czasu jechałam 😂. Musiałam uwiecznić te wszystkie fajne miejsca i ważne momenty, zrobić kilka szelfie, które pokazują moją radość kiedy odpoczywam. 😀 Słowem – obijałam się. 😉 Mimo, że dystans krótki, to mieliśmy na trasie jeden bufet: woda, izotonik, owoce – nie można było się nie zatrzymać.


Startowałam z 7 sektora, więc co ja tu mogłam zwojować, chociaż nie powiem, trochę ludzi wyprzedziłam. Dziś byłam nastawiona na dobrą zabawę i relaks. Oczywiście kręciłam i to całkiem szybko, bo ambicje nie pozwoliły mi na totalny luz. Moc w nogach pozwoliła na średnią prędkość 17,7 km/h a maksymalną na 32 km/h 💪🚀🚴‍♀️. Ja to jednak jestem 🚀😉. Widziałam na trasie piękną współpracę i wsparcie par i drużyn kilkuosobowych. Piękna sprawa. Jechało sporo juniorów, seniorów oraz kobiet co mnie bardzo cieszy. Dotarłam na metę po 1 godzinie 4 minutach i 22 sekundach. Na 54 zawodniczki byłam 30. Czas zwyciężczyni – 53:07.

Nawet słońce wyszło w nagrodę. Pomimo słabej znajomości techniki ani razu nie upadłam, wszystkie podjazdy podjechałam, na dwóch byłam zmuszona w połowie zejść z roweru z powodu zawodników przede mną, jeden zjazd zeszłam, łańcuch nie spadł, rower się nie rozpadł 😀. Dziś jazda na rowerze sprawiła mi przyjemność i pozwoliła zostawić stres w lesie. A wszystko to zrobiłam na moim niezniszczalnym, startym 17-letnim rowerze.

Jeśli więc ktoś mi mówi, nie jeżdżę bo: nie mam dobrego roweru, mam stary rower, nie chce mi się rano wstać, zmęczona jestem po całym tygodniu pracy to sam siebie oszukuje. Nic tak nie odpręża jak las, ruch na świeżym powietrzu. Tego typu zawody mobilizują do pracy nad sobą, do ruchu, do bycia w dobrym humorze. Wspaniale  było popatrzeć na dzieciaki, które startowały same lub z opiekunem. To przede wszystkim dla nich są te zawody, bo mogą się tutaj wyszaleć, pościgać i pobawić, a my swoją postawą dajemy im tylko dobry przykład.

Po zawodach oczywiście tradycyjna wspólna kąpiel 😉. Jak można sobie tego odmówić? No jak?  🙂

Zawody z cyklu Cisowianka Mazovia MTB Marathon organizowane są przez cały rok, także zimą. W zeszłym roku byłam w Chotomowie i też było fajnie. Lokalizacje są różne, a wszystko na Mazowszu. Polecam te zawody wszystkim tym, którzy lubią mniejsze kameralne imprezy, ciekawe trasy i dobrą atmosferę. Oto terminy na 2020.

Ja byłam tylko raz w tym sezonie, żeby sprawdzić czy warto, ale byli tacy, którzy wiedzieli, że warto i startowali w całym cyklu np: PEK-MONT Drużyna MTB z okolic Płocka.

Chłopaki: Paweł Szymerski, Cezary Kozłowski i Robert Peciakowski wzięli udział prawie we wszystkich startach w cyklu i zakończyli sezon z niezłymi wynikami. Paweł startował na dystansie FIT i w podsumowaniu zajął 12 miejsce open. Robert startujący na dystansie 1/2 PRO zajął 2 miejsce w swojej kategorii wiekowej a 15 open na 959 klasyfikowanych zawodników. To się nazywa „mieć ciężką nogę”. Z Płocka wystartowało jeszcze trzech moich kolegów: Paweł Drajczyk, Piotr Góralski i Rafał Sołdański, ale oni to są już wyższy poziom kolarstwa o którym na razie nie będę pisała, tylko będę się delektowała i uczyła od najlepszych.

Każdy z nas ma inny sposób na stres: jedni zajadają słodycze, jedzą po nocach, inni grają w gry komputerowe, jeszcze inni piją alkohol czy palą papierosy, ale to te złe przykłady. Na szczęście coraz więcej jest takich, którzy na stres mają sport np. Jazdę na rowerze czy inną aktywność fizyczną. Jaki jest Twój sposób na stres?

Stres jest zły, kiedy panuje nad Tobą. Stres jest dobry, kiedy Ty nad nim panujesz! A im więcej jeździsz, tym lepiej panujesz nad rowerem! 😉. Powodzenia w pokonywaniu stresu!

Monia

Cisowianka Mazovia MTB Matarhon – rower, sposób na stres

Monia Monia


Pasjonuję się sportem od urodzenia. Miałam niestety długą przerwę, ale przeznaczenia nie da się oszukać. Od 3 lat nałogowo biegam. Są to głównie biegi na 5 km, 10 km, 3000m, półmaratony, sprint 100m. Mam na swoim koncie koronę półmaratonow i kilka biegów górskich, ale zdecydowanie wolę krótsze dystanse i sprint. Pływam, jeżdżę na rowerze mtb a przynajmniej staram się. Spróbowałam swoich sił w triathlonie i zakochałam się. Jeżdżę na nartach, łyżwach, chodzę po górach. Wszystko oczywiście razem z dziećmi.


Post navigation


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *