Urodziłam się w PRL-u, dorastałam w PRL-u i jestem dzieckiem PRL-u.  Nie uznaję żadnych amerykańskich świąt w Polsce, typu Walentynki, czy Halloween. Uważam, że mieszkamy w Polsce i mogę zaakceptować ostatecznie Święto Dyni. Nie powinniśmy tak ślepo gonić za Ameryką, bo i po co. No ale…są wyjątki, kiedy mogę się nagiąć, zreformować. Wszystko dla dzieci i aktywnego spędzenia z nimi czasu. Co robiliście z Waszymi dziećmi 31 października?  My zawitaliśmy do Łącka. Łąck to oczywiście bliskie spotkanie z naturą: lasy, świeże powietrze, grzyby. Wspólnie z tamtejszymi dziećmi, postanowiliśmy pobawić się w „cukierek albo psikus”. Na zaproszenie przyjaciółki, Ewy Szymańskiej i jej córki Melanii, przyjechaliśmy z reklamówką pełną strojów na Halloween: maski, peruki, skóry, płaszcze, rogi, widły, świecidełka.

Moi chłopcy przygotowywali się do tej imprezy solidnie. Wymyślili sobie przebrania i postacie którymi będą straszyć okolicznych mieszkańców. Krzysiek to Ghost Rider a Staś to Hulk. ☺️

Naprawdę można się przestraszyć. O godzinie 17, kiedy zaczęło się ściemniać wyszli na ulice Łącka. Szli od domu do domu, od bramy do bramy, zawitali nawet w sklepu. Sama osobiście im towarzyszyłam . Ludzie byli naprawdę mili i przygotowani. Pan w sklepie, obdarował dzieci herbatnikami, inni dawali cukierki, żelki, landrynki, były nawet własnej roboty pierniczki, oraz czekoladki o różnych nominałach Euro.

Było kilka wesołych grup szukających słodyczy. Po drodze spotkaliśmy dwie krowy i krokodyla, ☺️ reprezentujących młodzież gimnazjalną i licealną. Niektórzy byli ubrani ciepło, ale byli i tacy, co dla zrobienia lepszego wrażenia strasznie zmarzli. Było naprawdę zimno. Ja sama skostniałam.

Kreatywność naszych dzieci nie zna granic.  Nie siedziały w domu, nie grały w gry komputerowe z nudów lub xbox, tylko spacerowały. Świeże powietrze, czyste i rześkie, dotleniło upiory.  Po około dwu godzinnym spacerze, przy 4 stopniach, były tak spragnione, że poprosiły o picie.

Każde dziecko zebrało pokaźną reklamówkę słodyczy. Jestem pod wrażeniem. Nie macie pojęcia jak te dzieci się cieszyły. Moje, miały pierwszy raz w życiu okazję tak się bawić. Myślę, że dużo się nauczyły przez tę zabawę i świetnie bawiły.

Mnie jako biegacza stać jedynie na straszny buff 😂

Cukierek albo psikus? 🍭👹

Cukierek albo psikus – czyli Halloween po Polsku

Monia Monia


Pasjonuję się sportem od urodzenia. Miałam niestety długą przerwę, ale przeznaczenia nie da się oszukać. Od 3 lat nałogowo biegam. Są to głównie biegi na 5 km, 10 km, 3000m, półmaratony, sprint 100m. Mam na swoim koncie koronę półmaratonow i kilka biegów górskich, ale zdecydowanie wolę krótsze dystanse i sprint. Pływam, jeżdżę na rowerze mtb a przynajmniej staram się. Spróbowałam swoich sił w triathlonie i zakochałam się. Jeżdżę na nartach, łyżwach, chodzę po górach. Wszystko oczywiście razem z dziećmi.


Post navigation


2 thoughts on “Cukierek albo psikus – czyli Halloween po Polsku

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *