Jeszcze nie zdążyłam ochłonąć po Garmin Iron Triathlon, a już kolejne zawody triathlonowe za mną. Tym razem Elemental Tri Series w Olsztynie, organizowany przez tę samą firmę Labosport. Sponsorem strategicznym była firma: Head i High5 Pojechaliśmy do Olsztyna już w piątek. Kolega Roman zaproponował, że zmieścimy się wszyscy do jego campera, więc nie było się nad czym zastanawiać. Dla moich dzieci to wielka przygoda jechać i spać w camperze a dla mnie przysługa i udogodnienie.

Roman oczywiście musiał się trochę poświęcić i oddać swoje łóżko najpierw szosówce, potem nam 😜. Doceniam.

W sobotę od rana niebo zachmurzone nie wróżyło nic dobrego. Jak się rozpadało prze południem, tak lało do wieczora. Od godziny 14 nad jeziorem Ukiel wzmożył się ruch triathlonistów. Rozpoczynał się tam Puchar Europy w triathlonie na dystansie sprinterskim 750 m/20km/5km. Wspaniała i widowiskowa impreza. Zjechały się sławy z całej Europy, w tym z Polski np. Maria Cześnik, Maria Pytel, Hanna Kaźmierczak i wiele innych sław. 31 państw, 54 kobiety i 71 mężczyzn. Zawody odbyły się w strugach deszczu, ale cóż to przeszkadza triathlonistom.

Gorzej z nami kibicami, bo przemokliśmy do suchej nitki. Buty mokre, kurtki mokre, a ubrań nie było gdzie suszyć. Na szczęście „z cukru nie jesteśmy” wiec się nie rozpuściliśmy. Zawody odbyły się falami. Najpierw startowały panie, potem panowie. Mnie interesowały zmagania pań, jako, że zawsze powtarzam: ja rywalizuje tylko z kobietami.

Zawodniczki startowały z pomostu. Prezentowały się wspaniale. To znakomite pływaczki. Żebyście widzieli jak one skakały do tej wody ach… Wszystkie praktycznie na podobnym poziomie pływackim. Płynęły jedną zwarta grupą i wyglądały jak ławica sardynek 😀

Różnice zaczęły pojawiać się dopiero w strefach zmian i na rowerze. Ostatecznie wygrała Rosjanka przed Hiszpanką i Niemką. Na wysokim 5 miejscu uplasowała się Polka Roksana Słupek. W zawodach startowały bardzo młode triathlonistki i triathloniści. Najstarszą zawodniczką i najbardziej utytuowaną była Maria Cześnik, która ukończyła zawody na bardzo wysokim 11 miejscu. Jestem dumna, że mogę być  triathlonistką. ☺ Przyznam, że przebierałam z nogi na nogę, bo nie mogłam się doczekać  naszych niedzielnych zawodów. Ja podobnie jak moi znajomi zapisaliśmy się na dystans super sprint 450 m/10 km/2,5 km. Zapisałam też moje dzieci na zawody biegowe, które odbyły się w ramach tej imprezy.

Ponieważ odstęp pomiędzy tymi zawodami, a startem dystansu super sprint był niewielki, postanowiłam przepisać się na sprint czyli 750m/20 km/5km. Trochę się obawiałam czy sobie poradzę z przepłynieciem tego dystansu, ale nie miałam wyjścia. Chciałam być przy dzieciach kiedy startowały, chciałam aby czuły moją obecność i wsparcie. Starszy syn Krzyś biegł 500 m, a młodszy Staś 200 m.

Bieg był absolutnie profesjonalny z chipem przypiętym do buta i nr startowym. To był dobry pomysł, bo zawody dzieci troszkę się przedłużyły, a ja zupełnie nie miałabym czasu na wstępne zamoczenie w wodzie i rozpływanie. Poza tym okazało się, że Staś na dystansie 200 m w gr chłopców 6-7 lat zajął III miejsce i stanął na podium. Wszyscy chłopcy mieli taki sam czas – 35 sekund. Brawo Staś 👏!!!

Staś mnie zadziwia swoimi zdolnościami sportowymi. W przeddzień wyjazdu zdobył złoty medal w swojej kategorii wiekowej w Judo. Mój mały Mistrz… ☺ Krzysiek niekoniecznie lubi się ruszać. To artysta, gitarzysta, ale mam nadzieje, że dzięki temu polubi ruch i zrozumie, że sport to zdrowie.

Podczas gdy moi znajomi już wystartowali i zmagali się z trasą na dystansie super sprint, trwała dekoracja zwycięzców w biegu na dystansie 10 km i dzieci. Wszystko trwało dość długo, bo wszystkie kategorie wiekowe, a dzieci dekorowane były na samym końcu. Zaraz po dekoracji pobiegłam szybko na start mojego dystansu. Dzieciaki z nagrodami i medalami zostały w bezpiecznej strefie zawodników, tuż przy mecie.

Potem była już tylko plaża … ☺

Nasz start odbyl się z wody, ale blisko linii brzegowej. Wszyscy startowali razem w pięknych różowych czepkach. ☺

Jak zwykle ustawiłam się z tyłu, żeby dać wygrać lepszym 😜. Po co mam się przepychać i dostać po głowie skoro nie jestem wyborowym pływakiem. Teraz i tak byłam przezorniejsza i założyłam okulary pod czepek. Nie do końca się sprawdziło, ponieważ tym razem wlewała mi się woda do uszu, czego nieznoszę. Dlatego następnym razem założę dwa czepki, a pomiędzy jeden a drugi okularki.  Byli tacy co mieli po dwa czepki, albo zatyczki do uszu. Wszystko co nie zabronione, jest dozwolone.

W tym czasie skończyli swój dystans super sprint moi znajomi i razem z dziećmi przyszli mi kibicować, jak prawie ostatnia wychodzę z wody 😂😜.

750 m to dużo dla mnie, bałam się, że sobie nie poradzę. Nadal nie jestem w stanie pływać tylko kraulem, ale tutaj już było lepiej, bo tylko dwa style: żabka i kraul na zmianę. Spędziłam 20 min w wodzie i teraz trzeba było się spieszyć, żeby nadrobić stracony czas. W zeszłym tygodniu 450 m w 14 min, a teraz 750 m w 20 min. Chyba jest progres. ☺

W strefie zmian spędziłam ponad 3 min i chyba szybciej bym tego nie zrobiła. Mój wieszak był daleko od punktu wyjściowego, wiec musiałam sporo dobiec. Trasa rowerowa prosta i płaska, dlatego udało mi się na rowerze urwać parę minut. Dwa kółka, każde po 5 km przejechałam w czasie total 40 min. W porównaniu do zeszłego tygodnia utrwałam 9 min 💪.

Niestety odbiło się to trochę na bieganiu, bo wysiłek dla nóg był tak duży, że kiedy z niego zeszłam, kompletnie nie chciały współpracować. Były jak z ołowiu. Pierwsze kółko to była męka, żeby je rozruszać, na drugim było już dużo lepiej. Przez to, trochę gorszy czas w porównaniu do wcześniejszego mojego triathlonu, bo ponad 26 min. Trzeba mi ćwiczyć zakładkę: rower/bieganie, rower/bieganie. 🤔

Tak bardzo się bałam, że się nie zmieszczę w limicie 2 godzin – głównie przez dłuższy dystans pływacki, że aż życiówkę zrobiłam. 😀 . Czas poprawiony aż o 7 minut. Nawet zakład przegrałam. Założyłam się z Romanem- tym od campera, że się nie zmieszczę w limicie, ale przecież  nie mogłam tak łatwo się poddać 😂. Pocisnęłam. Nasi super sprinterzy skończyli zawody z czasem poniżej 50 min, mieszcząc się tym samym w limicie 1 godziny. W super sprincie w Olsztynie debiutowała Ola Sitkiewicz z Płocka. Zaparła się dziewczyna, że zrobi i zrobiła. Całą zimę trenowała pływanie – wiem, bo często mijałyśmy się na basenie. Ola dużo jeździ na rowerze, więc tę cześć miała opanowaną do perfekcji.  Brawo Ola za determinację!

Dzień Mamy uważam za bardzo udany. Start w triathlonie za rokujący na przyszłość. Olsztyn spodobał się moim dzieciom, zwłaszcza całe nabrzeże nad jeziorem Ukiel: piękna plaża, plac zabaw, siłownia w lasku, trasa do biegania, szatnie, toalety i prysznice w należytym porządku oraz zaplecze kulinarne zrobiły wrażenie. Tak powinno być przy każdym nabrzeżu! Szczególnie dużo korzystaliśmy z szatni i pryszniców, a wszystko za darmo.

Kolejny, bardzo aktywnie spędzony weekend. I powiedzcie mi, że mając 40 lat i małe dzieci nie można spełniać marzeń … Nie ma co się bać o dzieci, bo brać triathlonowa potrafi sobie pomagać. Poza tym w Olsztynie była tzw „strefa rodzinna”, gdzie można było przyjść z dzieckiem lub je zostawić. Firma Beko postawiła dmuchaną zjeżdżalnię, która była idealnym miejscem do zabawy dla dzieci triathlonistów. Moim dzieciom od razu przypadła do gustu. Było tam bezpiecznie i była opieka. Świetny pomysł!!!

Drogie mamy, zabierajcie się więc za treningi i widzimy się wkrótce. „Strach ma tylko wielkie oczy”.  Czytałam ostatnio bardzo ciekawy artykuł – wywiad z Tomaszem Jakimiukiem, młodym podróżnikiem, który został wychowany na wsi i wszystkiego się bał. Nieznajomi ludzie, obce miasta, podróż stopem czy nawet autobusem do innego miasta to był problem, strach. Chłopak uczył się i próbował małymi kroczkami aby przestać się bać i wiecie co?… Teraz podróżuje stopem, ze swoją hulajnogą, do każdego zakątka świata, najbardziej odległego i niebezpiecznego na świecie. Za darmo praktycznie! Można?! Można! Da się?! Da się! Wszystko jest w naszej głowie…

Monia

Elemental Tri Series

Monia Monia


Pasjonuję się sportem od urodzenia. Miałam niestety długą przerwę, ale przeznaczenia nie da się oszukać. Od 3 lat nałogowo biegam. Są to głównie biegi na 5 km, 10 km, 3000m, półmaratony, sprint 100m. Mam na swoim koncie koronę półmaratonow i kilka biegów górskich, ale zdecydowanie wolę krótsze dystanse i sprint. Pływam, jeżdżę na rowerze mtb a przynajmniej staram się. Spróbowałam swoich sił w triathlonie i zakochałam się. Jeżdżę na nartach, łyżwach, chodzę po górach. Wszystko oczywiście razem z dziećmi.


Post navigation


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *