Czekaliśmy na te emocje cały rok! Myślę, że Justyna też, od kiedy podjęła decyzje o starcie. To mój trzeci sezon triathlonowy, więc trzeba było coś zmodernizować, a Justyna chciała to zrobić pierwszy raz. Dzięki MOSiR Płock miałyśmy tę możliwość. W styczniu wystartował projekt Triathlon2020, który miał na celu pomóc w przygotowaniu się do zawodów. Treningi podzielone były na bloki, dzięki czemu, każdy mógł zapisać się na co chciał. Przyznam, że z powodu wielu ograniczeń  nie mogłam pozwolić sobie na całość. Wybrałam blok motoryczny, a pływanie szkoliłam sama. Justyna skorzystała także z nauki doskonalenia pływania. Wiem, że akurat pływanie wymaga szczególnej techniki aby przyspieszyć kraula, ale zostawiam to sobie na następne lata. Nie wszystko na raz! Cel, podobnie jak formę zdobywamy małymi kroczkami. Zmieniłam rower na lżejszy, a to już dużo, ale na pedały i buty wpinane już nie starczyło. Poza tym nie umiem jeździć w takich butach. Dlatego tę sprawę też zostawiam na następny rok. No, gdyby to miało mi pokrzyżować plany startowe to bym się uśmiała. Wracając do treningów to: pływanie trenowałam tylko 2 x w tygodniu po 45 min, raz w tygodniu trening motoryczny, dwa pozostałe dni jeśli miałam czas, robiłam treningi biegowe ustalone przez naszego trenera Przemka Stelmaszewskiego. Na treningach motorycznych bywało kilka osób, ale do końca wytrwały tylko kobiety ☺ : ja i Justyna. Obie mocno się wspierałyśmy. Ja dodawałam Justynie odwagi, a ona mnie wzmacniała psychicznie. Na wiosnę przenieśliśmy się z hali na stadion i wtedy dopiero zaczęliśmy robić treningi zakładkowe rower/bieganie. Były to moje pierwsze w życiu tego typu treningi. Nigdy wcześniej ich nie robiłam. To dobra rzecz, bo przyzwyczaja i trenuje nogi do biegania po jeździe na rowerze. Samych treningów rowerowych odbyłam bardzo mało, może z 10. To zdecydowanie za mało, żeby zrobić formę i warsztat, ale takie miałam możliwości i z tego się cieszę. Nie chcę też szybko stracić zaangażowania i przyjemności z tego sportu, dlatego stawiam sobie cele SMART. Mój główny cel na pierwsze zawody Garmin Iron Triathlon, to było poprawić czas, dla Justyny – zmieścić się w limicie 2 godzin. Czy się udało?

Prawie tysiąc zawodników wystartowało w Płocku, 26 maja w Garmin Iron Triathlon na trzech różnych dystansach: 1/8, 1/4 i 1/2 IM. Impreza odbyła się tutaj już po raz trzeci i zyskała przychylność mieszkańców i uczestników. Przyjechały same sławy polskiego triathlonu: Łukasz Kalaszczyński, bracia Ławiccy, Tomasz Brembor i inni. Cieszę się, bo miasto dzięki temu dużo zyskało, a my możemy na miejscu wziąć udział w prestiżowych zawodach. W tym roku niestety nałożyły się dwie imprezy triathlonowe tego samego dnia: Sieraków i Płock. Organizatorzy nie dogadali się w tej kwestii, a szkoda. Wielu ludzi musiało wybierać pomiędzy nimi. Niektórzy poświęcili swoje własne miasto, dla kultowego triathlonu w Sierakowie. Byli i tacy, którzy startowali dzień po dniu, na dystansie 1/8 IM, aby pogodzić obie te imprezy. Umówmy się, start dzień po dniu to nie jest dobry pomysł, nawet jeśli komuś nie zależy na wyniku.

W tym roku pierwszy raz mieliśmy w Płocku roling start – start  z brzegu, falami, z wyznaczonych stref czasowych. Bardzo mi to pasowało, bo nadal woda stanowi dla mnie wyzwanie i budzi strach. Do tego stopnia, że pomimo ciepłej wody, nie odważyłam się płynąć bez pianki. Powinnam też wystartować ze strefy czasowej t2, tak jak wpisałam, ale wystraszyłam się, że jednak przepłyną po mnie szybsi i ostatecznie ustawiłam się w t3, razem ze znajomymi.

Roman wie co to znaczy strach przed wodą, dlatego przed pierwszym startem wspierał Justynę do końca.

Roling start pozwolił mi urwać na pływaniu około 2 minut. Niestety podczas wbiegania do wody, uderzyłam stopą o jakiś duży kamień lub cegłę i czułam, że rozwaliłam stopę. Podczas płynięcia czułam, że stopa mnie boli a noga drętwieje. W wodzie było ciepło, ale bardzo ciasno. Chciałam płynąć kraulem, ale inni płynęli tak wolno, że ciagle wpadałam na nich i zmuszona byłam zwalniać. Jeszcze nie umiem przepływać po ludziach 😂. Czułam, że płynę szybko, bo mijałam sporo ludzi, ale jeszcze za wolno, choć bez większych problemów technicznych czy oddechowych.

W strefie zmian spieszyłam się jak tylko mogłam. Serce waliło mi jak oszalałe, jakbym wpadła w tachykardię. Podczas zdejmowania pianki, znajomi startujący na dystansie 1/4 IM bardzo nam dopingowali. Nagle usłyszałam coś, co poprowadziło mnie potem przez całą trasę tego dystansu: „tutaj to się szykuje klasyfikacja generalna! „ – dziękuję Krzysiek! 💪

Pomyślałam wtedy, że skoro inni we mnie wierzą, to nie mogę ich zawieść. Dało mi to niesamowitą motywację. Prawie o minutę poprawiłam strefę zmian T0 razem z 900 m podbiegiem pod Ratusz. Rower okazał się moim słabym punktem, choć był nowy. 😂 Nie ma warsztatu nie ma wyniku. Tego dnia wiał też bardzo silny wiatr, który wszyscy mocno odczuliśmy. Nie udało mi się nic a nic poprawić czasu na rowerze. Mało trenuje, to i ubogą kadencję mam 😜😂.

Bardzo dziękuje moim znajomym, którzy stali na trasie rowerowej i mi kibicowali: Małgosi, która zaangażowała całą rodzinę; Dominice – ziomalce spod Sandomierza, której  doping w obie strony mocno mnie zmobilizował, Przemkowi i innym. Ja sama mocno kibicowałam Justynie. Kiedy mijałam ją na trasie krzyczałam: dajesz czadu! Dasz radę!😀 Justynie, tak jak mi w zeszłym roku nie przeszkodził w starcie zwykły rower. Ten zwykły rower bowiem, miał niezwykle koła i świetnego kierowcę.

O ile na rowerze nie czułam dyskomfortu spowodowanego rozwaloną stopą, o tyle na bieganiu już, ból dał się we znaki. Niosła mnie adrenalina, więc te 5 km przebiegłam bez większych kryzysów czy problemów. Biegłam i przyglądałam się ludziom startującym ze mną. Moje zainteresowanie wzbudził ten oto mężczyzna.

Widziałam go już na etapie pływackim, potem niesamowita walka na rowerze i bieganiu, aby ukończyć zawody. I co wy na to?!

Wszyscy, którzy uważają, że „nie ruszają się bo się starzeją”, powinni brać z niego przykład bo – starzejemy się dlatego, że się nie ruszamy! To cudowne móc wokół siebie spotkać takich ludzi.

Tę kobietę widziałam, jak z uśmiechem na twarzy wbiegała na metę – nie mogłam się na nią napatrzeć. Była szczęśliwa, zadowolona z siebie i na dodatek piękna! Też chcę kiedyś tak się czuć i tak wyglądać! 😀👏

Romuald Baranowski był jednym z tych, którzy startowali dwa dni pod rząd. W Sierakowie walczył z potężnymi falami, a w Płocku z wiatrem na rowerze. Nie wiem jak Ty to zrobiłeś, ale dałeś radę! 👏

Rozglądałam się za znajomymi, ale ci lepsi byli już dużo dalej

…lub już dawno na mecie  jak np. Grzegorz Sebastianowicz. Nie mogłam go spotkać na trasie, bo chłopak strasznie się pospieszył i wbiegł drugi na metę! A tam pamiątkowa fotka z trenerem – Łukaszem Kalaszczyńskim.

Kiedy tak biegłam, w duchu cieszyłam się, że na rowerze nic mi się nie przytrafiło. Najbardziej bałam się, jakiegoś wypadku, albo że złapie gumę, lub zerwie łańcuch. W końcu jestem kobietą i z wieloma rzeczami sobie nie radzę. Kilkakrotnie pokazywano mi, jak to zrobić, ale dopóki sama tego nie przećwiczę, nie nauczę się.

Na końcówce biegu dałam już z siebie wszystko. Kiedy pod nogami poczułam kostkę brukową, odpaliłam rakietę 🚀 i z uśmiechem na twarzy wbiegłam na METĘ. Przyłapał mnie na tym znany fotograf Andrzej Ziółek

Wspaniałe uczucie, kiedy wiesz, że META jest tuż za zakrętem. Na mecie, zupełnie przypadkowo spotkałam starego, dobrego znajomego. Człowiek o wielkim sercu i osobowości, a także wielki sportowiec – Mistrz Polski Juniorów na hali na 200 m Tomek Tomicki.  Wiedziałam, że Tomek startuje, ale nie sądziłam, że uda nam się zobaczyć przy tej liczbie uczestników.

Kiedy adrenalina lekko opadła, przypomniała o sobie stopa. Zdjęłam wtedy buta i zobaczyłam plamę krwi. Nie chciałam tego ruszać sama, wiec poszłam do karetki opatrzyć ranę. Na szczęście rana nie była głęboka, i nie trzeba było szyć. Do następnego startu powinno się zagoić. Czas na mecie 1:36:18. Chciałam tylko trochę się poprawić i mam to! Ponad 3 minuty to lepiej niż rok temu. Resztę zrzucam na zmęczenie po obozie triathlonowy, którego nie zdążyłam odespać. W zeszłym roku 24 open i 6 w K40, w tym roku 18 open i 2 w K40. Nie jest to rezultat moich marzeń, bo jestem ambitna, ale… „Zawsze ciesz się z tego co osiągnąłeś! Doceniaj siebie, sprawiaj sobie drobne przyjemności i nagrody. Kochaj siebie. ☝Nigdy nie porównuj się do cudzych sukcesów, zawsze ciesz się ze swoich. Nigdy nie porównuj swojego pierwszego rozdziału do czyjegoś kolejnego. Każdy ma swoją historię i swoją drogę do przejścia. Działaj, żyj, bądź szczęśliwy” – prawda Justyna? 😉 Nawet, a zwłaszcza, kiedy coś pójdzie nie tak, bo wychodzisz wtedy silniejszy i bardziej doświadczony!

Im mniej oczekujemy, tym więcej dostajemy… coś w tym jest. Nagrodą za ten wysiłek było 2 miejsce w kategorii wiekowej. Było to dla mnie miłe zaskoczenie. Odebrałam już rower ze strefy zmian, worek ze strefy T0, i już jechałam do domu, kiedy trener podszedł i mówi: zostajesz, bo masz pudło! 😱

Świetne rezultaty osiągnęły dziewczyny na dystansie 1/4 IM: Marta Motylewska i Agnieszka Burżacka-Tyc. Marta z czasem 2:46:53 zajęła pierwsze miejsce w kategorii K25 i Mistrzostwach Mazowsza, a Agnieszka z czasem 3:02:50 drugie  miejsce w K45 💪👏

Justyna oczywiście zmieściła się w limicie i wbiegła na metę z czasem 1:55:11 💪👏. Była bardzo szczęśliwa, a ja razem z nią!

Mamy kolejną triathlonistkę w Płocku i to  nie byle jaką! Bardzo dobrze zaprezentowała się Płocka sztafeta na dystansie 1/4 IM w składzie: Wyrwas Jarek/ Kozłowski Jacek/Dymek Sebastian – z czasem 2:20:44 wygrali klasyfikacje sztafet 👏.

W zawodach wzięło udział wielu przedstawicieli teamu Kuźnia Triathlonu, z którymi miałam okazję spotkać się tydzień temu na obozie. Wielkie gratulacje dla nich, bo zdobyli dużo statuetek.

Na wyrazy uznania zasługują oczywiście zwycięzcy na dystansie 1/4 IM: wygrał  Tomek Brembor, drugi był Piotr Ławicki, a trzeci Mistrz Łukasz Kalaszczyński. Zrobić dystans dwa razy dłuższy od mojego, w niecałe 2 godziny to jest mistrzostwo!

Plany na najbliższy czas to oczywiście start mój i Justyny w naszym płockim triathlonie organizowanym przez PTT DELTA, na dystansie super sprint. Wszyscy, którzy chcą wziąć udział jako zawodnicy i kibice proszeni są o zgłoszenie się 8 czerwca nad zalew Sobótka. Emocje gwarantowane! Przyprowadź i zgłoś też swoje dziecko na zawody aquathlon, które odbędą się przy okazji tego triathlonu.

Monia

p.s dziękuje za użyczenie zdjęć: Z kamerą wśród ludzi, Andrzej Ziółek, GIT, Przemek Stelmaszewski.

Garmin Iron Triathlon Płock 2019 – doceniaj siebie!

Monia Monia


Pasjonuję się sportem od urodzenia. Miałam niestety długą przerwę, ale przeznaczenia nie da się oszukać. Od 3 lat nałogowo biegam. Są to głównie biegi na 5 km, 10 km, 3000m, półmaratony, sprint 100m. Mam na swoim koncie koronę półmaratonow i kilka biegów górskich, ale zdecydowanie wolę krótsze dystanse i sprint. Pływam, jeżdżę na rowerze mtb a przynajmniej staram się. Spróbowałam swoich sił w triathlonie i zakochałam się. Jeżdżę na nartach, łyżwach, chodzę po górach. Wszystko oczywiście razem z dziećmi.


Post navigation


2 thoughts on “Garmin Iron Triathlon Płock 2019 – doceniaj siebie!

  1. To co napisałaś w cudzysłowiu jest kwintesencją wszelkich starań treningów i ruszania się z kanapy.
    „zawsze ciesz się z tego co osiągnołeś……
    Gratulacje ja debiut w następną sobotę i powiem Ci że się boje😲😲😲

    1. Wiem, że jesteś ambitny i odważny, a strach towarzyszy nam często, kiedy nam na czym zależy, kiedy robimy coś pierwszy i kolejny raz bo nam zależy… 💪 powodzenia!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *