Generalnie, wszędzie jeżdżę z dziećmi. W tygodniu nie ma tyle czasu, na aktywnośc fizyczną w postaci jazdy na rowerze. Szkoła, lekcje, basen, jazda autem 😜 i dzień się kończy. Jeśli jadę z dziećmi, to tak organizuję nam zawdy, aby nie nudziły się, a na czas mojego startu miały z kim zostać. Najczęściej są to przyjaciele i osoby najbliższe. Czasem jednak, jak każda matka mam wolne od dzieci. Tak było tym razem, kiedy wybrałam się na zawody Lotto Poland Bike na Warszawski Wawer. Namówił mnie na te zawody Paweł, z którym razem zrobiliśmy w tym roku sztafetę triathlonu Garmin. Zapisaliśmy się na dystans MINI tj 27km. Jazda na rowerze po lesie, to duży wysiłek fizyczny, ale wspaniały odpoczynek psychiczny. Start w takich zawodach to dla mnie dobry trening zwłaszcza, że nie byłam na typowych zawodach mtb. Pogoda nie zaskoczyła: szaro, buro i jeszcze jakby tego było mało, padał deszcz.

W drodze do Warszawy zastanawiałam się, komu w taką pogodę będzie się chciało startować w takich zawodach. To co zobaczyłam na miejscu, przeszło moje najśmielsze oczekiwania. Gwar, harmider, muzyka i mnóstwo ludzi. Dorośli to normalne, ale to co mnie zaskoczyło to bardzo duża liczba młodzieży, dzieci i małych berbeci. Zobaczyłam tutaj ludzi pełnych pasji do tego sportu, ich rodziny i dzieci. Miło także było spotkać, znajomego biegacza z Płocka, Pana Edmunda Sowińskiego. Jak się okazało, stały bywalec zawodów Lotto. Miasteczko umiejscowione w lesie na terenie Centrum Zdrowia Dziecka, a trasa zawodów wiodła przez Wawerski Szlak MTB. Dzieci i młodzież startowały w różnych kategoriach wiekowych. Wszystkie profesjolanie przygotowane, w rowery do jazdy mtb oraz strój sportowy i obowiązkowo kask.

Kiedyś kask uratował życie mojemu dziecku. Skończyło się na prawie odgryzionej dolnej wardze, ale głowa była cała. To co mnie urzekło, to maluszki na rowerkach biegowych. Padał deszcz, a te dzieciaki jechały. Widziałam rodziny, których dwoje maluchów startowało na rowerkach biegowych, a ich mama już pomyślała o kolejnym potomku w następnej kategowii wiekowej. Coś pięknego! Nie bójmy się zabierać ze sobą dzieici i angażować je od małego w sport. Kiedyś Ci za to podziękują.

Nasz start rozpoczął się o 12.30, z ostatniej, dziesiątej strefy. Tutaj każdy zawodnik ma wyznaczoną strefę. Jeśli jedziesz pierwszy raz, startujesz na szarym końcu. Biorąc udział regularnie, możesz przesuwać się do lepszych stref. Atmosfera na starcie nieziemska,  dzięki startującym, kibicom i organizatorom. Dam z siebie wszystko myślę sobie. Odliczanie 3, 2, 1, START!!! Ruszam!

Trzeba uważać bo na początku jest ciasno, tłoczno i ślisko.

Od razu z asfaltu skręcamy w las. A tam doły, dziury, woda, błoto i liście, które sprawiają, że łatwo o upadek. Pawła już dawno nie widać.

Wszyscy lepsi są już z przodu, ale jedzie ze mną mała grupka ludzi, na tym samym co ja poziomie. Uśmiechamy się do siebie, często po drodze rozmawiamy ze sobą, totalnie się nie znając, pomagamy sobie jeśli trzeba i wspieramy. Zabawa jest boska. Już na samym początku trasy chcąc przejechać przez kałuże wpadam rowerem po kostki w bagno.

No i buty oraz skarpetki załatwione. Teraz do końca już będę jechała w przemoczonych. Wcale mnie to nie przeraża, bo nie raz biegałam w gorszych warunkach. Niektórzy, asekuracyjnie przenoszą rower przez takie miejsca, inni objeżdżają jeśli jest możliwość a jeszcze inni jadą na hardcora. Trasa dystansu MINI do 13-tego km pokrywa sie z trasą dystansu MAX. Trzeba uważać, żeby sie nie pomylić. Bez obawy…trasa jest świetnie oznaczona, a co kilka kilometrów stoją wolontariusze i strażacy, którzy pokazują trasę. Na chwilkę nawet, wychodzi cudowne jesienne słońce.

Jest bosko. W butach bagno, na twarzy błoto, a łydki już czują zakwasy. Teren cały lesisty i pagórkowaty. W wielu miejscach niektórzy prowadzą rowery pod górkę.

Nie ma czasu na żaden dłuższy postój. Na szczęście, na 13 km jest punkt żywieniowy: banany, woda i izotoniki.

Jestem uratowana, bo woda mi sie już dawno skończyła, pić się chce, a to dopiero półmetek. Łapię w locie butelkę izo i pedałuję mocno dalej. Piję szybko i łapczywie, prowadząc jedną ręką rower. Chcę skończyć pić w strefie żywieniowej, żeby wolontariusze nie musieli za dużo chodzić. Jestem na półmetku, teraz to już z górki.

Fot. Zbigniew Świderski

Jest równo godzina po starcie. Najważniejsze, że się napiłam. Ten izotonic uratował mi życie. Nagle znowu ożyłam, nabrałam siły w nogach, a głowa zaczyna walczyć.  Błoto wyskakuje spod kół, czasem mi w twarz, a czasem koleżance z tyłu. Można się zakrztusić, jak wpadnie do gardła. Wyprzedzamy się na wzajem po kilka razy podczas tej trasy, upadamy, zakopujemy w błocie lub piachu, by ostatecznie dojechać do mety z uśmiechem na twarzy.

Fot Zbigniew Świderski

Jak widzicie nie mam na sobie żadnego profesjonalnego sprzętu. Buty, kurtka, spodnie, to strój biegowy. Jedyne co mam na sobie profesjonalne to strój triathlonowy Myprotein i kask firmy Bell, grupa Shimano.  Nawet rower Kelly’s ma 12 lat i daje radę. Wcale się tym nie przejmuję, bo liczy się dobra zabawa. Wjeżdżam na metę i czuję się jak zwycięzca, choć konferansjer krzyczy: „a to jeszcze zawodnicy z dystansu MINI”. Zaraz będą na mecie najszybsi zawodnicy z dystansu MAX. Kończę  zawody z czasem 1:46:39, który nie powala, nawet nie dostałam się do 9 strefy. Paweł pojechał zdecydowanie lepiej i już czeka na mnie na mecie, a w przyszłym roku wystartuje z 9 strefy. Kto trenuje ten wygrywa, a kto nie, ten musi się wziąć do roboty 😜 . Moje buty: Nike zoom strukture spisały się cudnie.

Sponiewierałam się okrutnie, że aż miło popatrzeć.  Na pewno tu wrócę w przyszłym roku. Trzeba przyznać, że organizatorzy spisali się na medal. Naprawdę dobrze przygotowana impreza. Na 701 osób, które wystartowały, tylko 53 to kobiety. Kobiety na rowery!!!

Monia

Lotto Poland Bike Marathon 2017 – Warszawa Wawer

Monia Monia


Pasjonuję się sportem od urodzenia. Miałam niestety długą przerwę, ale przeznaczenia nie da się oszukać. Od 3 lat nałogowo biegam. Są to głównie biegi na 5 km, 10 km, 3000m, półmaratony, sprint 100m. Mam na swoim koncie koronę półmaratonow i kilka biegów górskich, ale zdecydowanie wolę krótsze dystanse i sprint. Pływam, jeżdżę na rowerze mtb a przynajmniej staram się. Spróbowałam swoich sił w triathlonie i zakochałam się. Jeżdżę na nartach, łyżwach, chodzę po górach. Wszystko oczywiście razem z dziećmi.


Post navigation


2 thoughts on “Lotto Poland Bike Marathon 2017 – Warszawa Wawer

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *