To był naprawdę gorący dzień. Niby dopiero kwiecień, a słońce prażyło jak w lato. Dla wieku sportowców to był weekend startów w maratonach, mniejszych biegach czy zawodach rowerowych. W tym czasie odbył się maraton w Poznaniu i Gdańsku. Wiem, że nie było łatwo przebiec te 42,195 km, dlatego tym większy mój szacunek dla Was. Niektórzy założyli sobie CEL 4 h i go zrealizowali. Brawo Wy!!! Ja w tym czasie wspólnie z dzieciakami wybraliśmy zawody mtb Lotto Poland Bike Marathon w NDM. Wystartowało aż 983 osoby w tym aż 126 dzieci 😱 Jak dotychczas to rekord. Moja rodzina cały czas bawi się amatorsko. Nie należymy do żadnych klubów, nawet odzież do tej pory nie była taka jak powinna. Na te zawody przygotowałam już dzieci i siebie w miarę profesjonalnie. Zakupiłam specjalne spodenki do jazdy na rowerze oraz bluzy rowerowe.

Do profesjonalistów, jeszcze nam daleko, ale cieszy mnie to, że dzieci z ochotą jeżdżą. Dla mnie zaś to świetny trening przygotowujący mnie do zbliżającego się sezonu triathlonowego. Zawody te, odbyły się na terenie Twierdzy Modlin i w okolicznych lasach. Były to też szczególne zawody z innego powodu. Nie wiem czy wiecie, ale mam trzech braci. Trzech wspaniałych muszkieterów. Jeden z nich najmłodszy -Grzegorz, jest mi szczególnie bliski, bo kiedy się urodził, miałam 10 lat. To ja go przewijałam, opiekowałam się nim, wychowywałam, prowadziłam do przedszkola. Jest dla mnie prawie jak syn. Ja wiem, że w każdej sytuacji też mogę na niego liczyć. Teraz już jest dorosły i sam ma swoje dzieci, ale niedawno miał urodziny. Trudno kupić komuś prezent, kiedy się „wszystko” ma. Na dodatek, żeby solenizant był zadowolony. Jakby tego było mało, brat zastrzegł sobie, że nic nie chce, ale jeśli już to nic związanego ze sportem 😂! Tak mógł odpowiedzieć tylko informatyk, zakochany w komputerach i swojej pracy. Kiedy więc zadzwoniłam do bratowej i zapytałam, czy ma prezent dla Grześka, ona odpowiedziała, że nie ma pomysłu. Wtedy ja mówię do niej: Iza, kup mu pakiet na zawody rowerowe mtb Lotto Poland Bike Marathon! Ale on nie chce nic związanego ze sportem – odpowiada Iza. Ze sportem =bieganiem, mówię bo on nie lubi biegać, ale czasem na rowerze jeździ? Ma rower? -No ma. 😀. Cyk, Iza weszła na stronę zawodów, zarejestrowała go. Dodatkowo mówię, ze jest też trasa MINI CROSS dla takich małych dzieci, jak wasze. Można w dniu zawodów zapisać też dzieciaki, żeby wystartowały. Iza podchwyciła pomysł i zaakceptowała. Wieczorem kiedy nasz informatyk wrócił z pracy, w prezencie otrzymał dokument potwierdzający rejestrację jego na zawody rowerowe mtb. Jakież było jego zdziwienie, nie macie pojęcia…ale najważniejsze, że nie było negacji i awantury! 😂 Grzegorzowi pomysł się spodobał, i tym oto sposobem, dokupił jeszcze kask rowerowy, odzież i stawił się na linii startu.

Udało się! Ruszyłyśmy informatyka sprzed komputera! Yeaaa!!! W dniu zawodów przyjechali całą rodziną. W MINI CROSS wystartował ich starszy syn, który namówił jeszcze kolegę z bloku na start. Bartek i Adam pokonali dystans 200 m na swoich małych rowerkach i byli zachwyceni.

Tak kibicowaliśmy Bartkowi, i tak Wy możecie kibicować swoim pociechom. Zobaczcie, jak małe dzieci startowały!

Jeszcze smoczek w buzi, jeszcze dobrze chodzić nie umie, a już potrafi przebierać nogami na rowerku biegowym.

Miasteczko zawodów położone w Twierdzy Modlin, na trawce w bezpiecznym miejscu. Dzieci po zawodach mogły pójść do namiotu i pobawić się oraz coś zjeść. Moje dzieci wystartowały, każdy ze swojego sektora rocznikowego w dystansie FAN 9 km. To więcej niż dwa tygodnie temu w Otwocku o 1,5 km. Przyznam, że trochę się obawiałam czy wystarczy im sił, ale oczywiście moje obawy były bezpodstawne. Starszy syn Krzyś, dzień wcześniej zrobił na rowerze 10 km, ale spokojnie w swoim tempie dojechał na metę. Trochę pokaraskany, bo okazało się, że jadąc z góry, nie wyrobił się na zakręcie i zaliczył krzaki. Na tym zakręcie widziałam, więcej takich wypadków. Na mecie został opatrzony przez sanitariuszy, a po ranach zostały tylko rysy i wspomnienia. Brawo za to, że się nie wycofał pomimo, że bolało i rana krwawiła. Krzyś jest świetnym przykładem dziecka, które rusza się dla przyjemności, bez rywalizacji z kimś innym. On rywalizuje sam ze sobą, podnosząc sobie poprzeczkę i pokonując własne bariery.

Stanisław, wystartował pewnie i szybko, ale zaraz za startem spadł mu łańcuch. Oczywiście umie sam zakładać, ale dobrzy ludzie na trasie pomogli. Dziękujemy!!! My jako rodzicie mogliśmy wystartować za nimi dopiero 5 min po ich starcie. Stanisław ma siłę i haryzmę, a sport sprawia mu dużo radości. Ten rower jest już dla niego za mały zauważyłam i dojechałyby dużo szybciej na większym. Staś lubi się ścigać, lubi wyzwania i walczyć ze sobą. Po drodze nie miał żadnych chwil zwątpienia, a moja obecność z tyłu i doping pięknie go mobilizowały.

Zostawiłam go 1 km przed metą, na terenie twierdzy Modlin aby sam dzielnie i „ bez mamusi” przejechał linię mety. Dystans 9 km pokonał w świetnym czasie 36:18 min. Gdyby nie ten łańcuch, byłby szybciej. Pierwszy zawodnik z jego rocznika wjechał na metę 10 min przed Stasiem.

Nasz solenizant, już nie mógł doczekać się swojego startu. Sektorów było 10, i my wszyscy startowaliśmy razem z sektora 10, który był najliczniejszy bo zajmował aż 4 sektory 😂💪.

Nasi znajomi Roman i Paweł wystartowali rekreacyjnie. Roman, dzień wcześniej dał czadu na zawodach NW, a Paweł chciał podelektować się widokami Twierdzy. Trasa nie była typowo leśna jak się okazało. Była wręcz nudna i niestety brudna. Bardzo łatwo można było złapać gumę. Po drodze leżało dużo szkieł i śmieci. Dużo odcinków prowadziło po szosie, lub na otwartej przestrzeni, obok szosy.

Były też kawałki pod górę, gdzie większość pchała rower: i Pan, i Pani i ja i mój brat też 😜. Spokojnie! Jeszcze kilka startów i będzie wszystkie górki podjeżdżał.

Były też kawałki wąskie i strome, gdzie się korkowało. Wygląda to jak pielgrzymka rowerowa. 😂 Organizatorzy nie przewidzieli takiej kumulacji. Pod tą górką spotkały się trzy sektory: 8, 9, 10. Jeśli ktoś  chciał poprawić swój czas, to tutaj ugrzązł na dobre.

Kobietarakieta, miała całkiem niezły czas i żeby nie stracić za dużo to, biegła z rowerem bokiem po badylach, po stromym zboczu. Tu problemem było, żeby nie spaść razem z rowerem na dół. Kolega Roman jechał całą trasę obok mnie i mnie mobilizował i dopingował.  To mi pomagało dalej kręcić i pompować 😜. Obiecywał, że zaraz na górze sobie odpocznę, a ja mu głupia w to wierzyłam 😜. W razie czego miał przy sobie też pompkę i zapasową dętkę. Taki z niego kolega! 😄

Paweł zabezpieczał fotorelację i sprawdzał, jak daje sobie radę nasz solenizant 😀. Szło mu całkiem nieźle jak na pierwszy raz, nawet podjeżdżał pod niektóre górki. 💪

Dużo było na trasie ciężkich podjazdów, które wynagrodziły nam mniej lesisty teren. Tuż na terenie Twierdzy Modlin też było kilka ciężkich górek, a że to była już prawie meta, więc każdy dawał z siebie wszystko.

Szkoda, że wcześniej nie zapracowałam, aby tutaj startować z 9 sektora, bo w naszym ostatnim sektorze bardzo się korkowało. Trudno było nawet wystartować, bo ci z przodu wolno ruszali, a na trasie też było dość wąsko, bez możliwości wyprzedzenia. Miejscami trasa była zielona, szutrowa i w dół, ale bardzo dziurawa.

Z całej naszej czwórki, to mi najbardziej zależało na poprawieniu czasu. Nie zrobiłabym tego gdyby nie Roman. Fajnie jest mieć przyjaciół, bo można na nich liczyć! Ukończyłam ten dystans w czasie 1:21 na 11 pozycji w K4 i tym samym przeszłam do 9 sektora ołł yeaaa!!! 🚴‍♀️ Chłopaki oczywiście też, ale w ich przypadku to było oczywiste. Solenizant w świetnym humorze wjechał na metę razem z pierwszym zawodnikiem dystansu MAX. Ten to ma szczęście! 😜 Grzesiek już planuje kolejny start. Prezent się udał, dzień też, a za dwa tygodnie wkręcamy w mtb kolejnego brata. Pamiętajcie! „Nie mam czasu” – to tylko wymówka! Od Ciebie zależy, jak go logistycznie ułożysz.

Monia

MTB – prezent wcale nie związany ze sportem

Monia Monia


Pasjonuję się sportem od urodzenia. Miałam niestety długą przerwę, ale przeznaczenia nie da się oszukać. Od 3 lat nałogowo biegam. Są to głównie biegi na 5 km, 10 km, 3000m, półmaratony, sprint 100m. Mam na swoim koncie koronę półmaratonow i kilka biegów górskich, ale zdecydowanie wolę krótsze dystanse i sprint. Pływam, jeżdżę na rowerze mtb a przynajmniej staram się. Spróbowałam swoich sił w triathlonie i zakochałam się. Jeżdżę na nartach, łyżwach, chodzę po górach. Wszystko oczywiście razem z dziećmi.


Post navigation


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *