Kiedy zaczynałam prowadzić blog, pewna bliska mi osoba powiedziała: daj lepiej spokój z tym pisaniem i weź się za bieganie! To ci lepiej wychodzi. A ja jestem przekora! Im coś jest dla mnie trudniejsze lub mi nie wychodzi, tym bardziej mnie pociąga. Jak się na coś uprę, to będę robiła do skutku aż zrobię. Nie poddam się i nie poproszę o pomoc. Mamy przecież prawo być niedoskonali i czegoś nie umieć. Grunt to zdawać sobie z tego sprawę i pracować nad tym. Każdy kiedyś zaczynał… Górnolotne pisanie mnie nie interesuje. Ja daje ludziom emocje i piszę  bo lubię… piszę by kawa lepiej smakowała … piszę o nas i dla nas, a przede wszystkim aby zachęcić ludzi do sportu. Jeśli choć jedna osoba zdecyduje się ruszyć z kanapy, po moim tekście to jest sukces.  Ważne też, aby ludzie czytając to, nie nudzili się.

Na pewno nikt się nie nudził na 6. Płockiej Szybkiej Trójce! Wystartowało około 110 zawodników w tym goście „z zagranicy” 😉 : Ochal Team, Kurzętnik Biega, Rozbiegany Żychlin. W ramach tej imprezy odbyły się Mistrzostwa Polski Masters na dystansie 3000 m a także  biegi na 400 m, 100 m, sztafety 4 x 400 m oraz bieg na 60 m dla dzieci. Moi koledzy podobnie jak i ja przyszli z dziećmi.

Każde dziecko zostało nagrodzone, każde wygrało i każdemu dziecku to kiedyś zaprocentuje. Moi oczywiście najpierw nie chcieli, ale potem byli bardzo dumni z siebie.

Impreza została wpisana na listę zawodów PZLAM, dzięki czemu zyskała rozgłos i większy zasięg. Wielką niespodzianką okazał się w tym roku udział Mistrza Mariusza Giżyńskiego

Dzięki temu, rywalizacja nabrała prędkości a zawody napięcia. Każdy chciał się ścigać z Mariuszem, ale mogli tylko nieliczni, czyli mężczyźni w kategorii 35-39 lat. Tym, którzy się nie orientują przypomnę, że Zawody dla Mastersów organizowane są z podziałem na kategorie wiekowe. Taka zasada obowiązuje i tego się trzyma także PZLAM. Jest to w zasadzie bardzo sprawiedliwe, ponieważ im jesteśmy starsi, tym mamy inne możliwości. Aby szanse były równe, rywalizujemy w przedziale wiekowym co 5 lat. Dla sprawdzenia się, mogą wziąć również udział młodsi zawodnicy, czyli poniżej 35 r ż. Tegoroczna ekipa naprawdę mi zaimponowała. Biegi sprinterskie, krótko i średniodystansowe to nie lada wyzwanie. Ten, kto choć raz miał przyjemność biec w takim biegu, a w zasadzie wyścigu wie o czym mówię. Tu nie ma czasu na nudę, na ściemę, na machanie ręką do aparatu czy podskakiwanie podczas biegu 😜. Tutaj jest ostra rywalizacja, nawet jeśli, a w szczególności jeśli jest zabawą. Osobiście bardzo cieszę się, że organizowane są zawody na takich dystansach dla Mastersów, ponieważ nie każdy czuje się na siłach aby przebiec 5, 10 km, półmaraton czy maraton. Ja na takich zawodach wiem, że żyję! Są emocje i rywalizacja na każdym etapie, a w szczególności kiedy nie masz konkurencji i rywalizujesz sam ze sobą. Wtedy tak naprawdę poznajesz siebie i swój charakter. Cieszy fakt, że coraz więcej nowych osób bierze udział w takich zawodach. W tym roku w licznym składzie przybyła grupa Active Runners.

Nadali tej imprezie nowy wymiar i wprowadzili dużo pozytywnej energii. Potrafili rywalizować ze sobą, wspierać się i dopingować. Cały czas byli w dobrych humorach!  Normalni to oni nie są 😜,  ale kto z nas biegaczy jest?! 😜  Jestem zbulwersowana tym, że tak dobrze się bawili 😜

Mam pytanie: Jak można być tak dobrym mężem i pozwolić żonie biegać?! Pytam się?! Jak to możliwe?!!! 😂  Kasia Celmer zadebiutowała w tych zawodach na 3000 m, w mojej kategorii wiekowej i poszło jej znakomicie, a jej mąż jej wtedy dopingował, potem role się odwróciły! Wspólna pasja łączy! 👏👏👏

Cieszy mnie fakt, że pojawiły się nowe osoby, które spróbowały swoich sił na tym dystansie: Daria, Ewa, Kasia. Gratulacje dziewczyny!  Pamiętajcie, że biegłyście tam po swoje i macie to! Widzę Was za rok! 😀

Ja zapisałam się na wszystko na co mogłam. W ramach przekory: zero treningu = maximum startów 😂😂😂. Jestem ostatnio w treningu triathlonowym a nie biegowym, więc chociaż dobrze się pobawię – pomyślałam. Podeszłam oczywiście ambitnie, bo ja nie potrafię inaczej. Pomimo braku rywalki na moim poziomie nie oszczędzałam się.  Nabiegałam nawet swój rekord na 3000 m – 13:31.81, ale kompletnie na to się nie nastawiałam. Ten rekord, to dopiero po zawodach, w domu zobaczyłam, kiedy przeanalizowałam moje wszystkie dotychczasowe starty na tym dystansie.

Łatwo jest rywalizować kiedy poziomy są wyrównane, bo po prostu biegniecie ramię w ramię i żadne z was nie odpuszcza. Każdy chce być lepszy. Dużo trudniej jest biegać na takich małych, kameralnych imprezach, kiedy konkurencja jest mała, a zawodnicy na różnych poziomach. Wtedy przychodzi się zmierzyć człowiekowi samemu ze sobą. Wtedy tak naprawdę poznajemy siłę swojego charakteru. Były lata kiedy biegałam obok Ani Akimow, Agnieszki Burżackiej-Tyc czy Moniki Jaroszewskiej. Teraz roczniki lekko się przetasowały i każda z nas wystartowała w innej kategorii wiekowej.

Pomimo tego, poziom zawodów był bardzo wysoki o czym świadczy 3 miejsce Artura Kamińskiego w M 35-39 z czasem 9:32.15.

Kto jaką pracę wykonał, taki miał efekt na mecie. Emocje były przeróżne!

Jedni padali trupem! 😉

Inni mieli wszystkich w głębokim poważaniu … 😉

Niektórzy dostawali ataku śmiechu… 😉

Jedni triumfowali 😀

Jeszcze inni zastanawiali się – co poszło nie tak!? … 😉

Byli tacy, którzy uprawiali jogę… 😉

I tacy, których aż wykrzywiło z wysiłku 😉

Byli zakochani… ☺

Zamyśleni… ☺

Oraz świętujący Śmigus – Dyngus 😉

Rywalizacja była bardzo zawzięta, szczególnie na dystansie 100 m. Na szczęście nikt nikomu nie zabiegł toru i  nie podstawił nogi. Kamil Goszczyński pozamiatał – 12,87.

100 m to najkrótszy dystans w biegach lekkoatletycznych na otwartym stadionie, w hali biega się 60 m. Rekordzistów Świata na tym dystansie  często określa się mianem najszybszych ludzi na świecie. Dla porównania Gepard – najszybsze zwierze na świecie, osiąga prędkość do 120 km/h. Ten dystans mógłby pobiec w czasie 3 sekund czyli ponad 3 razy szybciej niż aktualny Mistrz Świata na tym dystansie Usain Bolt – 9.58 sek, t.j. 37.58 km/h.  😂. W 2013 roku zrobiono takie doświadczenie i gepard przebiegł „setkę” w czasie 5.95 sekundy!

Sprint potrafi być pasjonujący. Najszybsi zawodnicy mają styczność z podłożem około 3,5 sekundy co oznacza, że około 6,5 sekund lecą. Najmniej kroków na dystansie 100 m wykonuje Usain Bolt bo 41, podczas gdy większość około 46. Podobno da się pokonać ten dystans szybciej niż 9.58 s – dokonał tego nikt inny jak sam Usain Bolt na ostatniej zmianie sztafety 4 x 100 m, któremu zmierzono czas 8.79 sekundy! Niewiarygodne!  Natomiast najlepszym polskim sprinterem w historii jest nadal Marian Woronin – jego rekord życiowy nie pokonany od 34 lat na 100 m to 10.00 s(zegarki zmierzyły 9.992, ale wyniki zaokrągla się do okrągłych cyfr) i jest zaraz po Lemaitrze, drugim najszybszym białym w historii sprintu.

Wśród kobiet barierę 11 sekund złamało jak dotąd 78 zawodniczek, a jedną z nich jest Ewa Kasprzyk, która w 1986 roku z czasem 10.93 ustanowiła rekord Polski. Jeśli zaś chodzi o 40-latki, to Marlene Ottey zdobyła brąz w biegu na 100 m w Sydney w wieku 40 lat. W wieku 52 lat wystartowała zaś w sztafecie 4 x 100 m na Mistrzostwach Europy w 2012 roku. Jeszcze nie zakończyła kariery! 👏

Ja w końcu miałam z kim ścigać się na 100 m. Wystartowało nas 4, w tym Ola Kwasek – świetna biegaczka z Żyrardowa, która osiąga fajne rezultaty na 200 m p, 400m i 800 m, oraz reprezentantka Torunia Agata Krzywdzińska rocznik 94 – faworytka biegu. Agata ma na swoim koncie zwycięskie biegi i fenomenalne sprinty. Można było startować z bloku lub z wysokiego startu. Lubię startować z bloku, bo czuję się wtedy jak poważna sprinterka. Agata wystrzeliła jak torpeda, po prostu nawet nie wiem kiedy. U mnie adrenalina i tak była wysoka, więc mogę tego nie pamiętać. Najwięcej traci się właśnie na starcie. Te ułamki sekund decydują o wszystkim. Skupienie 100% bo inaczej nic z tego… Poszłam!!! 🚀🚀🚀  15,19 – nieźle. 🚀🚀🚀 Mój rekord na 100 m to 14,93 i będę chciała w niedługim czasie go pobić. Tym razem się nie udało.

Wiecie, kto wymyślił bieg na dystansie 400 m? IAAF w 1913 r ustalił, że długość jednego okrążenia na stadionie będzie wynosiła 400 m. W 2013 roku obchodziliśmy dokładnie setną rocznicę stworzenia tego piekielnego dystansu. Pomysł wziął się ze starożytnego biegu- diaulos, rozgrywanego na długości dwóch starożytnych stadionów czyli około 350-380 m. Bieg na dystansie 400 m to wyzwanie , które kojarzy się z bólem, cierpieniem i „odcięciem”. Jesteśmy w stanie przebiec 200 m bez większych problemów, ale po tym dystansie już zaczynają się schody. ATP starcza dosłownie na kilka sekund a fosfokreatyna na kilkanaście. Glikogen, który magazynujemy w mięśniach pomaga raczej w biegach wolnych, gdy zaś chcemy biec szybko, komórki nie nadążają z przyswajaniem tlenu. Nie jesteśmy w stanie przyjąć takiej ilości tlenu w czasie 45-60 sek, aby całość pobiec na pełnej mocy. Na 100 m jest podobnie, ale zanim się zorientujemy ile straciliśmy, już mamy finisz. W biegu na 400 m można przebiec pierwsze 100 m na maksa, ale zaraz potem organizm odczuwa, że coś jest nie tak i upycha resztki tlenu w komórkach. Po 200 m jesteśmy już tak wysyceni z tlenu, że naszym ciałem zaczyna sterować mózg i siła woli. Dlatego też mówi się, że 400 m nie jest dla słabych. Co odważniejsi mówią, że prawdziwy biegacz zaczyna się od 400 m. Podobnie jest z długodystansowcani – oni też biegają siłą woli. Nigdy zaś nie przebiegną swojego dystansu maksymalnym tempem. Tę granicę wyznacza własnie bieg na 400 m. A wiecie, kto jest wielokrotnym mistrzem świata na dystansie 400 m?

Oto On – Michael Johnson! Sprinter, który ukochał dystans 400 m. On jako jedyny nie bał się tego dystansu, a jego rekord to 43.18 sek. Teraz już wiecie dlaczego porywają mnie takie biegi. Szukam swojej „granicy odcięcia” i zwykle odcina mnie, tuż za zakrętem, na ostatniej prostej przed metą.

„Było nas trzech! W każdym z nas inna krew, ale jeden przyświecał nam cel…”! 😉 Takich jak nas trzy, nie ma ani jednej!  😉

Clou programu stanowiły sztafety. W tym roku było ich aż 8: Biegaj z Dymkiem, Active Runners, Kurzętnik Biega, Ochal Team, Więckowski Team, dwie z TKKF Płock oraz jedną sztafetę składająca się z bardzo młodych i dobrze zapowiadających się biegaczy przyprowadził Piotr Mieszkowski z MUKS Płock.

Co tu się działo, to wie ten kto był i startował lub kibicował. Techniki przekazywania pałeczki są dwie: z góry, albo od dołu. U nas techniki były przeróżne:

Z góry

od dołu

pod pachę

pozycja boczna odwrócona

wyrywanie

Dobrze, że nie było rzucania pałeczki bo takie jest niedozwolone. Każdy miał tylko jeden cel: jak najszybciej dotrzeć do mety i przekazać bezproblemowo pałeczkę.

Podczas tych zawodów padły dwa rekordy na 3000 m, które teraz należą do Agnieszki Budek – 10:35.78 sekund wśród kobiet i Mariusza Giżyńskiego – 8:52.07 sekund wśród mężczyzn. 

Zabrakło mi kilku osób: Przemka Obary, Jarka Mataczą, Marka Zycha. Widzimy się za rok! 😀

„Można przegrać lub wygrać, ale nie można do cholery,  rezygnować”

Monia

p.s. Dziękuję za udostępnienie zdjęć: Jacek Kozłowski i Paweł Krupa.

Na beztlenie – 6. Płocka Szybka Trójka

Monia Monia


Pasjonuję się sportem od urodzenia. Miałam niestety długą przerwę, ale przeznaczenia nie da się oszukać. Od 3 lat nałogowo biegam. Są to głównie biegi na 5 km, 10 km, 3000m, półmaratony, sprint 100m. Mam na swoim koncie koronę półmaratonow i kilka biegów górskich, ale zdecydowanie wolę krótsze dystanse i sprint. Pływam, jeżdżę na rowerze mtb a przynajmniej staram się. Spróbowałam swoich sił w triathlonie i zakochałam się. Jeżdżę na nartach, łyżwach, chodzę po górach. Wszystko oczywiście razem z dziećmi.


Post navigation


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *