Od kiedy powołano do życia Adrenaline Rush OCR, Płock stał się ważnym punktem na mapie Polski w biegach przeszkodowych. Nie tylko organizuje zawody, ale także szkoli przyszłych sędziów i daje dobry przykład dzieciom. Niedziela 8 marca 2020 pozostanie na długo w pamięci płockiego sportu. Tego dnia na Rynku Starego Miasta odbył się niesamowity event – Ninja Games Premiere. Organizatorem zawodów był Adrenaline Rush OCR. Partnerami zawodów byli: Miasto Płock, Agencja Rewitalizacji Starówki, Recon Agencja Eventova, Runaway, Extreme Construction. Była to przedpremiera tego biegu, a w ramach zawodów odbędzie się jeszcze w Polsce 6 takich eventów.

Tego dnia na Starym Mieście stanął 100 m tor przeszkód OCR – Ninja Games, oraz mały tor przeszkód dla dzieci – Ninja Kids. Ninja Games to formuła biegu przeszkodowego na 4 równoległych torach.  Miałam okazję sędziować te zawody. Organizatorzy nie zapomnieli także o Dniu Kobiet i przygotowali dla nich coś specjalnego – „Bieg w Szpilkach” po bruku. Dla kogo taki bieg OCR?

W zawodach Ninja Games mógł wziąć udział każdy, kto ukończył 18 lat. W przypadku startu osoby niepełnoletniej, ale nie młodszej niż 14 lat wymagana była zgoda rodziców. To nowe pokolenie 12+. Było kilku takich zawodników, ale jednego zapamiętałam szczególnie – Mateusz Kalwas (Nextreme), bo to co pokazał i w jakim tempie, przeszło moje najśmielsze oczekiwania. Jest w wieku mojego syna, a robił rzeczy które sprawiają problem wielu dwudziesto i trzydziestolatkom.

Każdy zawodnik mógł podjąć 3 próby pokonania toru, a w klasyfikacji końcowej brany był pod uwagę najlepszy czas. Każdy zawodnik miał przydzielony swój nr startowy, swój tor i 5 min na jego pokonanie. Jeśli zawodnik nie zmieścił się w limicie czasowym, sędzia decydował o zejściu z trasy. Mateusz pokonał ten tor w czasie 03.09.54 min i zajął 19 miejsce na 42 zawodników. Jestem dumna, że mamy taką mądrą i zdolną młodzież. Myślę, że to w dużej mierze zasługa rodziców. Mój syn chodzi na zajęcia lekkoatletyczne, ale wciąż narzeka, że tak mało jest chłopców, że tylko dziewczyny trenują. W tym wieku chłopcy najczęściej niestety grają w gry komputerowe. Ten nie!  🙂

Sędziami byli licencjonowani zawodnicy OCR, którzy również mogli wziąć udział w zawodach. Każdy sędzia miał przyporządkowanego swojego zawodnika, którego pilnował od początku do końca. Zmiana toru podczas rundy skutkowała dyskwalifikacją zawodnika. Tego wszystkiego pilnowaliśmy my sędziowie.

Za prawidłowe i regulaminowe pokonanie trasy odpowiadał zawodnik, ale to my pilnowaliśmy aby regulamin był przestrzegany. Zabronione było używanie butów z kolcami oraz wszelkich klejów i środków wzmacniających chwyt. Dozwolone było tylko używanie rękawic, oraz środków osuszających dłonie np: talk, kreda czy wióry. Pod żadnym pozorem niedopuszczalne było przeszkadzanie zawodnikom, obraźliwe i agresywne zachowane przez innych zawodników pod karą dyskwalifikacji. Pilnowaliśmy tego, ponieważ gra toczyła się o duże pieniądze. Żaden zawodnik przed startem nie mógł wejść na trasę biegu. W przypadku kiedy zawodnik wykonał  nieudaną próbę pokonania przeszkody miał dalsze próby. Z okazji Dnia Kobiet organizator potraktował łaskawie kobiety, które mogły pokonywać przeszkody w nielimitowanym okresie czasu.

Bardzo widowiskowe, bo były one tak zawzięte i ambitne, że nie odpuszczały i walczyły do końca. Podobnie jak mężczyźni miały 3 próby i większość z nich je wykorzystała. Najlepsza z kobiet była Dorota Gadzińska z Sierpca, która z czasem 4:25.24 zmieściła się w limicie czasu dla mężczyzn.

Zmagania były naprawdę widowiskowe, a ja nie mogłam się napatrzeć i nadziwić skąd w takich kobietach tyle siły. Wcale nie było ich mało, wcale się nie bały, nie płakały.

Druga kobieta, która zmieściła się w czasie limitowym to Julia Maciuszek – 4:55.69.

Julia bardzo dzielnie walczyła do samego końca, zwłaszcza na ostatniej przeszkodzie, gdzie ostatkiem sił zmagała się wielokrotnie z rampą, aby dostać się na metę, która była wysoko nad ziemią.

Kiedy w końcu do głosu doszli mężczyźni, zaczęła się szybka rywalizacja o czas poniżej 5 minut. Przyznam się szczerze, że nie sądziłam iż jest to możliwe. Kobietom szło to znacznie wolniej, ale nie znaczy że gorzej. Okazało się, że najlepszy zawodnik pokonał tor nawet poniżej 2 minut, bo w czasie 1:57.22 i wykorzystał wszystkie trzy próby startu. Większość zawodników pokonała tor szybciej podczas drugiej lub trzeciej próby. Znając już tor było po prostu łatwiej to zrobić kiedy miało się opanowaną technikę.

Start rozpoczynał się od leżenia na pochylni i kręcenia kołowrotkiem opony, tak aby zadzwonił dzwonek.

Następna przeszkoda byłą naprawdę długa i trudna. Zdarzało się, że jeśli zawodnik spadł z niej pod koniec, musiał powtarzać od początku, a ręce często odmawiały posłuszeństwa.

Ringi zawodnicy pokonywali techniką „swing”, a wyglądali przy tym jak przeskakujące z gałęzi na gałąź małpki.

Podstawowa zasada brzmiała – pokonaj wszystkie przeszkody bez dotykania podłoża! Przyjechali zawodnicy OCR z całej Polski: Team Wataha z Wrocławia, Nextreme, Runaway z Pępowa oraz znani zawodnicy: Robert Bandosz – Ospro Ninja Team, Vania Kohut, Jakub Zawistowski, czy team Sobierajski z Ząbek reprezentujący OCRA Poland. Klasyfikacja prowadzona była tylko dla pozycji open. Trzy naszybsze wyniki wygrywały odpowiednio: 700 zł, 200 zł, 100 zł.

 

Liny to nie lada wyzwanie, zwłaszcza jeśli przeszkoda jest długa, a ręce są już zmęczone. Pale wiszące nad ziemią niejednemu sprawiły problem podczas ich pokonywania, były śliskie i łatwo można było spaść. Na końcu zawodnik musiał dotknąć dzwonek aby zakomunikować wykonanie zadanie. Widziałam, że odległość od dzwonka była na tyle duża, że spiesząc się zawodnicy mieli problem go dotknąć.

 

Przy pionowej ściance zawodnicy wręcz fruwali. Dla mnie byłoby to trudne do pokonania, ale nie dla nich. Zapewne nie raz w dzieciństwie przeskakiwali przez ogrodzenie uciekając z „cudzych czereśni”.  😉

Znowu pale i tym razem pionowe liny. Trzeba było przesuwać się po nich do przodu tak, aby kończąc zadanie dotknąć dzwonka jako sygnału dzwiękowego.

Suszarka i ścianka pochyła to był relaks przed tym co za chwilę czekało naszych zawodników.

Oto on – Chomik, który wcale nie był mały i grzeczny a raczej groźny i wymagał skupienia i nie tylko silnej ręki ale i głowy. W tym momencie trasy, zawodnicy często byli już tak zmęczeni, że ręce odmawiały posłuszeństwa. Widziałam sytuację, gdzie zawodniczka nie mogła zamknąć dłoni, tak zbite były mięśnie. Potrzebny był masaż ratownika medycznego aby ukończyć zadanie.

Jeszcze tylko podciąganie na linie,

 

rampa i koniec rundy. Kiedy się patrzy z zewnątrz jako obserwator, wszystko wydaje się takie proste i do zrobienia. Prawda jest taka, że gdyby tak samemu chcieć się sprawdzić, to wielu z nas by tego nie skończyło. Byli tacy śmiałkowie, a i owszem i bardzo ich za to podziwiam. Wystartowali żeby się sprawdzić, żeby zobaczyć w którym miejscu są, jaka jest ich forma. Moje gratulacje, bo ja się nie odważyłam!

Po pierwszej rundzie, najlepsze czasy toru mieli: Vania Kohut 2:19.53 i Teofil Deciuk 2:16.18. Zawodnicy jednak nie odpuszczali i każdy chciał się poprawić. Druga i trzecia runda przyniosła wielkie zmiany i nowe rekordy toru. Ale o tym za chwilkę ponieważ na torze obok przez cały czas startowały dzieci.

Kolejka była niemała. Tor miał 120 m, liczył 12 przeszkód i był to zupełnie nowy Runaway Drogbruk JUNIOR.

 

Startować mogły dzieci w wieku 4-13 lat. Każdy dostał medal, a liczba powtórzeń toru była nielimitowana. Niektóre startowały nawet po kilkanaście razy. Bieg miał charakter zabawy, bez sportowej rywalizacji i był całkowicie bezpłatny.

 

Około godziny 12.30 odbył się nietypowy bieg, bo Bieg w Szpilkach z okazji Dnia Kobiet. Mógł w nim wystartować każdy, zarówno kobieta jak i mężczyzna. Było tylko kilka warunków:

  1. Uczestnik wystartuje i ukończy bieg w obuwiu typu szpilki, czyli damskim obuwiu na
    wysokim, cienko zakończonym obcasie. Organizator nie dopuszcza startu w obuwiu
    typu koturny, kozaki, sztyblety, botki, kowbojki itp. na bardzo grubym spodzie/
    słupku/obcasie. Wymagana długość obcasa szpilki to minimum 8 centymetrów
    mierzone po zewnętrznej stronie buta, od nasady do jego końca.
  2.  Szpilki muszą być widoczne podczas całego biegu, nie mogą być zakrywane
    nogawkami spodni, sukienką, stuptutami lub innymi elementami garderoby.
  3. Szpilki będą noszone w sposób naturalny, bez mocowania taśmą, gumkami lub w
    inny sposób.
  4. Zgubienie buta przez Uczestnika wymaga jego założenia i osiągnięcia mety w
    dwóch butach.
  5. Złamanie obcasa, ukończenie biegu w jednym bucie, na czworaka, na rękach, na
    plecach lub w ramionach innego Uczestnika oznacza dyskwalifikację Uczestnika.

Ci co mnie znają doskonale wiedzą, że lubię się bawić sportem. Zaplanowałam sobie start w tym biegu, robiąc przerwę od sędziowania. Zapisałam się nie czytając oczywiście regulaminu i nie wiedząc jaka kasa jest do wygrania. Dopiero we wtorek przeczytałam regulamin, aby wiedzieć jakie szpilki są dozwolone. W głowie już miałam wymyślone w jakich pobiegnę. 4 dni przed zawodami, kiedy robiłam przy Małachowiance próbę biegu okazało się, że fleczki nie nadają się kompletnie do niczego, są zniszczone i trzeba je szybko wymienić, jeśli chcę w nich wystartować. Szybka wizyta u szewca i w piątek po południu buty były gotowe. Zmierzyłam na wszelki wypadek wysokość obcasa (10 cm), żeby potem nie było dyskwalifikacji. W sobotę wieczorem razem z moim partnerem zrobiłam ostatni trening w szpilkach i opracowałam technikę.

Tak oto wyglądały szpilki uczestniczek. Znalazł się wśród nas jeden odważny mężczyzna. Kiedy przeglądałam listę startową widziałam zapisanych dwóch mężczyzn, ostatecznie jeden z nich zrezygnował. Obawiałam się ich naprawdę. Pomyślałam, że może kiedyś już biegli taki bieg lub mają specjalną taktykę, kto wie… Chylę czoło przed tym panem, bo nie jest łatwo chodzić w szpilkach a co dopiero biegać.

Bieg nie był jakoś szczególnie nagłośniony, więc i zawodniczek nie było dużo. Większość to zawodniczki startujące w Ninja Games. Coś Wam powiem… człowiek jeździ po różnych zawodach, biega w różnych miejscach i stadionach, często w dużych, masowych imprezach i nigdzie jeszcze nikt nie zrobił mi takiego zdjęcia, które chwyciło by mnie za serce. Zdarzyło się to dopiero tutaj. Project – onZdecydowanie zasługuje na uwagę! Dziękuję!

Nie sądziłam, że można mieć taką minę, biegnąc po tysiąc złotych!  Na pewno je wywołam i powieszę na ścianie, jako nietuzinkowa pamiątka. Jak widać czułam oddech na plecach mojej rywalki Reni Ciskiej.

120 m biegu po bruku w szpilkach, „trzeba mieć jaja” – powiedział mój trener od pływania.

Minuta wstydu, a tytuł na całe życie – jak mawiał klasyk 😉

Po Biegu w Szpilkach wróciłam do sędziowania. W międzyczasie sytuacja diametralnie się zmieniła. Większość zawodników była już po drugiej turze zmagań a najlepszy czas to 1:57.22 ustanowiony przez Jakuba Zawistowskiego. 

Podczas trzeciej próby swój czas poprawił i jednocześnie wskoczył na drugie miejsce na podium Bolek Sobierajski z czasem 1:57.42 a na zaszczytnym trzecim miejscu Wojtek Sobierajski z czasem 1:58.57.

Zastanawiałam się ostatnio dla kogo takie biegi i czy rzeczywiście jest potrzeba coraz to nowych formuł? Każdy  może, nie każdy chce! Doszłam do wniosku, że tak jak w moim przypadku zaczęło się od zwykłego biegania, które przestało wystarczać i pojawił się triathlon, tak i tutaj pojawiły się przeszkody, siłownia. Nowe bodźce, nowe wyzwania, przygody, pokonywanie własnych słabości czy pokazanie samemu sobie, że mogę. Daje to duże wzmocnienie psychiczne i poczucie własnej wartości: skoro dałem radę pokonać te przeszkody, czy ukończyć tak trudne zawody, to ze wszystkim innym w życiu też sobie poradzę! Potwierdzam, tak jest! Trzeba jednak liczyć się z tym, że nie każdemu przypadną one do gustu. Taka dyspozycja wymaga trzech rodzajów treningów: biegowego, siłowego i technicznego. Nie każdy ma tyle czasu i możliwości. Ważna jednak jest chęć samego ruchu oraz szerzenia idei ruchu wśród dzieci. Dzieci nas obserwują, powielają nasze wzorce i zachowania. Łatwiej się żyje, człowiek staje się normalniejszy, bardziej wyrozumiały dla innych i pojawia się tzw czynnik ludzki. W tych czasach, kiedy żyjemy szybko i nie widzimy nikogo poza własnym czubkiem nosa to ważne. Tymczasem w dobie koronawirusa, zalecam treningi w domowym zaciszu lub z dala od ludzi.

Monia

p.s. Dziękuję za udostępnienie zdjęć: Project-on, Paweł Krupa, Petronews, Wyborcza.

Ninja Games Premiere – dla kogo OCR?

Monia Monia


Pasjonuję się sportem od urodzenia. Miałam niestety długą przerwę, ale przeznaczenia nie da się oszukać. Od 3 lat nałogowo biegam. Są to głównie biegi na 5 km, 10 km, 3000m, półmaratony, sprint 100m. Mam na swoim koncie koronę półmaratonow i kilka biegów górskich, ale zdecydowanie wolę krótsze dystanse i sprint. Pływam, jeżdżę na rowerze mtb a przynajmniej staram się. Spróbowałam swoich sił w triathlonie i zakochałam się. Jeżdżę na nartach, łyżwach, chodzę po górach. Wszystko oczywiście razem z dziećmi.


Post navigation


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *