Zimowe, niedzielne popołudnie w każdym domu wygląda inaczej. Można leżeć w kocu z pilotem w ręku, czytać książki, odrabiać lekcje z dzieckiem, grać w gry planszowe, myśleć już o poniedziałku lub aktywnie na sportowo, co jest najlepsze dla naszego zdrowia zarówno fizycznego jak i psychicznego. Bywam na różnych zawodach od wielkich i znanych po małe i kameralne. Szczególnie bliskie memu sercu są te małe, kameralne, bo skierowane są dla każdego: starego i młodego, dużego i małego, matki z dziećmi oraz męża swojej żony. Tuż w przeddzień Walentynek, MOSiR Sierpc zorganizował bieg i marsz Nordic Walking dla par. Pary życiowe…pary sportowe…pary mieszane…

Postanowiliśmy wspólnie z przyjaciółmi, sprawdzić nasze możliwości oraz pobawić się, by naładować akumulatory na kolejny tydzień. W samo południe, jak co niedziele najpierw morsowaliśmy na zamarzniętej Sobótce. Dziś była, chyba rekordowa liczba osób, ponieważ przyszło wielu biegaczy. Ja morsuję już trzeci sezon i robię to jako uzupełnienie treningu biegowego.

To świetny sposób na poprawienie odporności oraz wyeliminowanie wszelkich bóli stawowo-mięśniowych. Zachęcam do tego typu aktywności wszystkich od lat 6 do 106 ☺️. W Wigilię swoją przygodę z morsowaniem rozpoczął mój 11 syn. Na pewno wpłynie to na jego wzmocnienie odporności oraz zdrowy styl życia

Po tak dobrze rozpoczętym dniu mogło już być tylko lepiej. Wspólnie ze znajomymi pojechaliśmy na podbój Sierpca. Z Marcinem zwanym „Radim” kolegujemy się praktycznie od początku mojej płockiej przygody z bieganiem. Dużo razem wyjeżdżamy, biegamy, chodzimy, ale nigdy w parach. Tym razem Marcin namówił mnie po przyjacielsku na event w Sierpcu „Sportowe Walentynki”. Jak zwał tak zwał, ważne, że można było połączyć przyjemne z pożytecznym. MOSiR Sierpc w osobie Pana Darka i przy pomocy Roberta Bandosza m.in. zwycięzcy Adrenaline Rush zorganiozowało najpierw profesjonalny tor przeszkód. Swoich sił mógł spróbować każdy. Po zmaganiach z torem przeszkód przyszła pora na marsz Nordic Walking par. Fajna forma zawodów sprawiła, że i ja się czegoś nauczyłam. Zwykle indywidualistka tym razem musiałam współpracować.

Oficjalny wynik na mecie zależał od przekroczenia mety tej drugiej osoby. Nie można więc było iść osobno z nastawieniem na siebie. Tu trzeba było iść razem, ręka w rękę, kijek w kijek i nawzajem się mobilizoać i wspierać. Przyznam, że troszkę się obawiałam tej współpracy, gdyż oboje jesteśmy osobami mocno skoncentrowanymi na sobie i swoich wynikach. Wiem, że Marcin bardzo we mnie wierzył, a ja nie chciałam go zawieść. Ostatecznie okazał się prawdziwym przyjacielem i dobrym motywatorem. Dokładnie mówił co i jak mam robić, aby razem nam to wyszło.

Średnie tempo 7,0 wypadło imponująco. Oczywiście mogliśmy iść szybciej, ale po co, skoro rywale daleko za nami, a nas czekała jeszcze jedna konkurencja. To tempo wystarczyło by w czasie 16 min pokonać dystans 3,5 km. Kluczem do sukcesu jest współpraca i harmonia.

Dla mnie, zawodniczki przygotowującej się teraz do triathlonu oraz sprintów to rewelacyjny trening. To jak się czułam na drugi dzień i co mnie bolało świadczy tylko o efektywności treningu. Kiedy stosujesz dobrą technikę w marszu Nordic Walking, pracują zupełnie inne mięśnie niż podczas biegania. Biodra, ręce, nogi, stopy są na pełnych obrotach. Trzeba bardzo pilnować, aby nie uginać rąk, co jest notorycznym błędem wielu kijkarzy. Przyjeżdżam do Sierpca często służbowo i jakież było moje zdziwienie, kiedy w zawodach Nordic Walking zobaczyłam znajomą osobę w postaci dr Janusza Maciejewskiego. Wspaniały człowiek. Na codzień prowadzi NZOZ Medicar i leczy ludzi, a w wolnych chwilach jak widać dba o zdrowie i kondycję z uśmiechem na twarzy.

Dobrze rozgrzani stanęliśmy na lini startu do kolejnej dyscypliny – biegu. Trasa wokół Jeziórka to 5 pętli dające w sumie dystans 3,5 km. Lubię takie krótkie dystanse, ale nie ukrywam, że byłam przestraszona, czy wytrzymam tempo, które narzuci mi Marcin. Starałam się przygotować go na każda ewentualność, ale widziałam, że mi nie odpuści.

Od początku biegliśmy dość szybkim tempem, ale że uda mi się do końca utrzymać średnie tempo 4:40 nie pomyślałam. Na ostatnim kółku, tempo wrosło nawet do 4:10. Marcin dobrze mnie poprowadził i tak rozłożył siły, aby zostało jeszcze trochę baterii na koniec. Wiem, że dla Marcina to był żaden wysiłek, ale cieszę się, że mogłam się czegoś nauczyć od niego. Dla mnie to była nauka rozkładania sił, której wciąż się uczę, a która nadal szwankuje.

Razem z nami, tylko w parach życiowych wystartował nasz kolega Romuald Baranowski i Patrycja Lasoń.

Ona – była sportsmenka, piłkarka ręczna i matka dwóch córek. On – biegacz, kolarz, triathlonista. Pomimo kontuzji obu kolan Patrycja wystartowała i wspierana do końca przez swojego partnera dobiegła do mety. Na pewno bolało, ale szczęście czasem boli ☺️.

Bardzo mocno goniła nas młodzież, która przecież nie próżnuje. Widać, że dzieciaki poza lekcjami w-f, dodatkowo trenują pod mądrym okiem. W parze sportowej pobiegł niespełna 11 letni Kacper Górski i jego koleżanka Katarzyna Cackowska. Dzielnie walczyli do końca, biegnąc naprawdę imponująco szybko.

Jedno jest pewne: aby osiągnąć sukces w rywalizacji w parach potrzebna jest współpraca, zaufanie i harmonia.  Pary życiowe to wiedzą, bo na codzień ze sobą przebywają. Pary sportowe muszą zaś mocno się dotrzeć zanim zdecydują się wystartować razem.

Słowem, bardzo udane popołudnie, spędzone aktywnie i mądrze w miłym towarzystwie. MOSiR Sierpc mi zaimponował swą pomysłowością i gościnnością. Sponsorem nagród była Pizzeria Bella, Spartan Room oraz Lodowisko Sierpc. Oby więcej takich imprez było dla zwykłych ludzi. Przecież to nie trzeba od razu biec 10 km żeby się poruszać. Każda forma aktywności i odległości jest wskazana. Tylko to Ty sam musisz sobie to uświadomić i wykreować  w głowie swoją własna potrzebę. Potrzebę bycia aktywnym.

Monia

Para za parą

Monia Monia


Pasjonuję się sportem od urodzenia. Miałam niestety długą przerwę, ale przeznaczenia nie da się oszukać. Od 3 lat nałogowo biegam. Są to głównie biegi na 5 km, 10 km, 3000m, półmaratony, sprint 100m. Mam na swoim koncie koronę półmaratonow i kilka biegów górskich, ale zdecydowanie wolę krótsze dystanse i sprint. Pływam, jeżdżę na rowerze mtb a przynajmniej staram się. Spróbowałam swoich sił w triathlonie i zakochałam się. Jeżdżę na nartach, łyżwach, chodzę po górach. Wszystko oczywiście razem z dziećmi.


Post navigation


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *