3 czerwca w Ślesinie odbyła się kolejna impreza z cyklu Garmin Iron Triathlon. W zeszłym roku byłam tu jako kibic i obiecałam sobie wrócić za rok jako zawodnik. Oto więc jestem… ☺ Kiedy przyjechałam do Ślesina, okazało się, że z Płocka jest nas więcej bo aż 10 osób. zawodników PTT Delta: Tomek Górecki, Robert Ławnicki, Adam Kazimierczyk – 1/8 IM, Jarek Sosnowski -1/4 IM.

Wśród startujących znalazł się też niezłomny Stanislaw Dymek, Piotr Malinowski a także Romuald Baranowski, Paweł Krupa i Tomasz Wajszczak.

Od tygodni mamy w Polsce tropikalne upały, tak było i tym razem. Wprawdzie gdzieniegdzie pojawiały się przelotne burze, ale w Ślesinie termometry pokazały 27 stopni.

To był mój trzeci triathlon w tym sezonie i sama nie wiedziałam czego się spodziewać po tym starcie. Trasa zupełnie inna niż w Płocku, na dodatek musiałam się zmierzyć z możliwościami mojego roweru. Tym razem przyszło mi wystartować na moim starym mtb rumaku.

Szłam więc koło tych wszystkich wspaniałych rowerów i żartowałam na głos: ale macie słabe rowery, nie to co ja! 😂😜 Cóż mi innego pozostało. Start pływania na dystansie 1/8 IM odbył się znowu z wody o godzinie 10:50.

Niebieską bramą Redbul wchodziło się po płytach betonowych do wody, a następnie od razu traciło grunt pod nogami. Każdy zawodnik miał podpłynąć w prawo do białej bojki Garmin skąd rozpoczynał się start.

Zawodnicy  musieli przepłynąć 475 m, opływając prawym ramieniem pomarańczowe bojki, kierując się następnie ku bramie wyjściowej prowadzącej do strefy zmian. Dobieg do strefy zmian miał 300 m. W tym samym czasie, ale z innego miejsca na plaży, odbył się start zawodników na dystansie 1/4 IM. Zawodnicy puszczani byli 3 strefami wg deklarowanego czasu płynięcia. Świetna sprawa, bo przynajmniej ci szybsi nie napływali na tych wolniejszych. Chociaż…Kiedy ja kończyłam swój dystans 475 m wyprzedzali mnie już najszybsi pływacy z dystansu 1/4 IM 😂.  Tego się obawiałam, dobrze, że byłam z boku to na mnie nie napłynęli. Znowu mój start z wody niezbyt udany, bo wycofałam się na sam koniec, aby czuć się bezpiecznie, a dopiero potem wyprzedzałam wolniejszych od siebie. Czas 13:08 dużo lepszy niż w Płocku. Kiedy ja wreszcie przełamię ten lęk przed pływaniem w ciasnej grupie!? Przecież wiem, że umiem pływać, mam siłę, a jednak głowa szwankuje.

Chlopakom z Delty poszło zdecydowanie lepiej: Tomek 8 min, Robert i Adam po 9 min, Stasiu Dymek 10 min,  Piotrek Malinowski 10 min, Jarek Sosnowski dwa razy dłuższy dystans zrobił w krótszym czasie ode mnie – 12:56😀. I to jest czas! Trzech zawodników płynęło bez pianki: Paweł, Robert i Tomek dzięki czemu na pewno zaoszczędzili czas w strefie zmian.

Na szczęście potem już było tylko lepiej. Dosiadłem mojego rumaka i popedałowałam co sił w nogach. Nawet szło mi nienajgorzej. Wprawdzie lokalni tubylcy widząc na trasie mój „dobry” rower, wcale się na nim nie poznali i komentowali: zobaczcie, ale stary rower! 😂. Dobrze, że chociaż kolarze się znali, bo krzyczeli: nie ważny rower, ważny warsztat! Ale masz tempo mała! 😂 To mnie podnosiło na duchu. Po drodze Jarek Sosnowski jeszcze mnie wyprzedził, krzycząc : dawaj Monia!!! 😊 No pomaga taki doping, bo zabrałam się znowu za mocne pedałowanie i wyprzedziłam nawet kilku zawodników jadących na niezłych szosówkach. Czas na rowerze 22 km to 45:40! 💪 Mam te moc! Mam te moc!!! 😜

Chłopaki z Delty pojechali zawodowo: Tomek -35:40, Adam – 39:12, Robert – 38:10. Piotrek Malinowski – 38:06, Stasiu Dymek – 40:06. Jarek Sosnowski robił dwie pętle i zajęło mu to 1:10:26. Treningi owocują, co widać po wynikach. Bieganie nie było trudne. Nie było 5 km a 4,80, ale upał dał się mocno we znaki. Po trasie biegu było kilka punktów nawadniających, na dodatek przy jeziorze stał jeden rybak z miską wody i kto sobie życzył był polewamy 😂, do tego zraszacz. Dobrze mi poszło na bieganiu i udało się utrzymać stałe tempo 5:00. Nabieram wprawy. Pomimo ciężkiej jazdy na rowerze, nogi nie odmówiły tym razem posłuszeństwa i skończyłam bieg z czasem 24:13 min. Delta siłą!!! : Tomek – 20:22, Robert – 20:24, Adam -23:49. Stasiu Dymek – 23:23, Piotrek Malinowski z niesamowitym czasem -19:12 min. Jarek swój dystans 10 km zrobił w 48:32 min brawo!!! Piszę o tych wynikach po to, żeby pokazać jak są dobrzy i ile włożyli pracy, aby ten wynik był taki jaki jest.

Ja ostatecznie zrobiłam życiówkę 1:27:50, na 60 startujących kobiet byłam 32, a w K40 na 18 kobiet byłam 10. Taki dobry rower, a taki słaby wynik 😜… Oczywiście wiem, że każde zawody triathlonowe są inne, bo trasy są zupełnie nieporównywalne, ale i tak się cieszę bo widzę progres.

Chlopaki z Delty w M 30-39 Tomek – 15, Robert – 25, Adam – 35. 😊 Jarek w 1/4 IM – 16 z czasem 2:16:06 w M 35-39. Piotrek Malinowski w M 50-59 z czasem 1:12:56 zajął 3 miejsce i wrócił do domu ze statuetką. 👏 Paweł Krupa w końcu lepszy ode mnie 1:25:11. ☺Stanisław Dymek zwany Wielkim ☺ pierwszy w M -60 z czasem 1:19:03. Skąd ten facet bierze te siły?! 😀 Romuald Baranowski też zasługuje na oklaski,  ponieważ z  połamanymi żebrami podjął wyzwanie zrobienia triathlonu i zakończył go w czasie 1:37:53. Ból przy każdym ruchu sprawiał mu problem, ale się nie wycofał. 💪👏.

Była wśród nas jedna nowa twarz Tomek Wajszczak – chłopak z Cekanowa, który popłynął bez pianki, pojechał też na zwykłym rowerze i pobiegł na luzie mieszcząc się w limicie 2h. Brawo kolego!!! 👏 Najważniejsza tutaj jednak, poza tymi wynikami jest dobra zabawa i samopoczucie. Było rodzinnie i towarzysko.

Kiedy przyjechałam do domu i zdjęłam rower z dachu okazało się, że z przodu jest flak. 😱. Ale jak to…? Ano tak to, że miałam dużo szczęścia. Po wyjęciu dętki okazało się, że pękła – raczej ze starości i zużycia 😀. Mogłam tego triathlonu nie skończyć, nie dojechać, ale szczęście sprzyja lepszym 😜. Zmianiłam dętkę i byl to mój pierwszy raz, więc teraz już umiem i jest GIT! ☺

Monia

Płoccy triathloniści w Ślesinie

Monia Monia


Pasjonuję się sportem od urodzenia. Miałam niestety długą przerwę, ale przeznaczenia nie da się oszukać. Od 3 lat nałogowo biegam. Są to głównie biegi na 5 km, 10 km, 3000m, półmaratony, sprint 100m. Mam na swoim koncie koronę półmaratonow i kilka biegów górskich, ale zdecydowanie wolę krótsze dystanse i sprint. Pływam, jeżdżę na rowerze mtb a przynajmniej staram się. Spróbowałam swoich sił w triathlonie i zakochałam się. Jeżdżę na nartach, łyżwach, chodzę po górach. Wszystko oczywiście razem z dziećmi.


Post navigation


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *