Leżę już w łóżku, a na nogach mam grube skarpety frotte i nadal mam zimne palce u stóp. Skoro ja tak zmarzłam, a robiłam tylko zdjecia, to jak musieli zmarznąć Ci, co wystartowali w Mistrzostwach Polski w Triathlonie Ekstremalnym SteelMan!? Organizatorem zawodów był Winter Swimming Team Poland oraz Hotel Kaskada nad jeziorem Kierskim. To jedyna taka impreza w Europie. W zasadzie, do niedawna nie mieliśmy zimy w Polsce. Temperatura na plusie, deszcz, silny wiatr, a śnieg tylko w górach i to nie wszędzie. Nawet Morsowanie nie sprawia takiej roli jak powinno. Praktycznie jak latem nad Bałtykiem 😜.  Zima przyszła nieoczekiwanie,w połowie stycznia i wszystkich nas zaskoczyła. 😜 Wszystkich, tylko nie ludzi ze stali. Dla nich to wymarzona okazja, do sprawdzenia swoich możliwości. Wielu z nich przygotowywało się do tych zawodów nawet kilka sezonów. Pierwszy raz SteelMan wystartował w zeszłym roku i wzięło w nim udział tylko 9 osób, w tym jedna kobieta. W tym roku na liście startowej było aż 50 zawodników i kilku chętnych na liście rezerwowej. Kiedy tylko usłyszałam o tych zawodach, od razu zapragnęłam wziąć w nich udział. Zapisałam się i opłaciłam. W tym celu zaczęłam intensywnie trenować pływanie kraulem na basenie, oraz pływanie w ekstremalnie zimnej wodzie bez pianki. Warunkiem wzięcia udziału w zawodach SteelMan, było bowiem przepłynięcie 300 m w samych kąpielówkach lub stroju kąpielowym. Nie jestem dobrą pływaczką. Staram się nadrobić zaległości, ale potrzebuje więcej czasu. Podjęłam nawet próbę przepłynięcia pewnego odcinka, żeby zobaczyć czy bez żadnych rękawiczek, butów neoprenowych i pianki dam radę. Już wtedy wiedziałam, że będzie ciężko, ale uparcie trenowałam. W wodzie wytrzymuje 7 min, niestety to za mało, aby w tym czasie pokonać dystans 300 m. Jakby tego było mało, na skutek intensywnych treningów przyplątała się infekcja, która wykluczyła mnie z zawodów. Tydzień przed startem sprzedałam pakiet. Dzięki temu wystartował za mnie i swoje marzenie spełnił Damian Wójcik nr 13.

Pojechałam na zawody jako support i fotograf. Nie przydałam się niestety żadnemu z moich kolegów. Takie z nich „Zosie Samosie”.

Z Płocka startowało dwóch śmiałków. Dzięki temu, mogę powiedzieć, że znam osobiście dwóch SteelMan.

Pomimo początkowych problemów i zamieszania z powodu trasy rowerowej, która do końca nie wiadomo było czy się odbędzie, zawody przeprowadzono. Arkadiusz Święcicki – zeszłoroczny zwycięzca SteelMan, oraz zawodnik i organizator, do końca biegał i oznaczał trasę. Potem musiał jeszcze znaleźć siły na rywalizację.

Z 50 zapisanych osób wystartowało 41. Start odbył się o 13:15 z plaży nad jeziorem Kierskim. Zawodnicy mieli do pokonania dystans 300m/8km/16km. Nad bezpieczeństwem uczestników czuwali  oczywiście ratownicy na łódkach oraz w ambulansie. Jezioro tego dnia było zadziwiająco spokojne.

Od dawna wiadomo było, że  etap pływacki będzie tutaj najtrudniejszy. Nieprzyzwyczajony organizm nie wytrzyma długo w wodzie, która ma 3 stopnie. Wszyscy zawodnicy ukończyli etap pływacki i nikomu nie trzeba było pomagać. Jedni wolniej, inni szybciej, kraulem lub żabką, każdy na swój sposób. Widowisko godne zobaczenia. Najlepsi pokonali odcinek 300 m w 5 minut 😱.

Po wyjściu z wody, zawodnicy boso biegli do strefy zmian. Tam, każdy miał już swój patent na przebranie się w ubranie biegowe. Ponieważ o tej porze roku, temperatura powietrza jest dość niska, zamieniono etap rowerowy z biegowym, aby zawodnicy nie przymarzli do rowerów 😂. Dla zawodników w strefie zmian, stał nawet namiot do przebierania. Żaden z mężczyzn nie miał czasu, aby z niego skorzystać.

Tyle gołych tyłków już dawno nie widziałam. 😜. Co niektórzy wcale nie zdejmowali mokrych kąpielówek, tylko po wytarciu się, nakładali strój biegowy.  Z wywiadów przeprowadzonych z zawodnikami wynikało, że wcale nie odczuwali oni wilgoci, ponieważ i tak podczas biegu się pocili.   Ten namiot to jednak dobra opcja dla kobiet.  Kiedy ja pytałam o przebieralnie dla kobiet, dostałam informacje, że nie będzie. Z  biegiem czasu organizatorzy zmienili jednak zdanie. Z wody pierwszy wyszedł Szymon Biedny, drugi był Jaroslaw Sosnowski reprezentujący Delta Płock, jako trzecia Kinga Korin, ale to ona jako pierwsza, wybiegła ze strefy zmian. Chciałabym wiedzieć jak ona to zrobiła… ☺️

Pobiegła w czepku, na rowerze bez rękawiczek i zamiast legginsów miała dresy. Zwykłe, bawełniane, które łatwo się zakładają i wchłaniają wilgoć. Na rower dołożyła tylko bezrękawnik i kask. Brawo za pomysłowość. Dożo zyskała w strefie zmian. Była pierwsza kobietą na mecie!

Po wyjściu z tak zimnej wody ręce naprawdę odmawiają posłuszeństwa. Są tak sztywne, że samemu ubrać się to duży problem. Byli i tacy, którzy zaraz po wyjściu z wody mieli podstawione gumowe buty, by nie przykleić się do śniegu. Panowały naprawdę trudne warunki. Wszędzie leżał śnieg, lód, kałuże z wodą. Było ślisko przy zbiegu podczas etapu biegowego. Żeby wygrać trzeba było iść na całość i niczego się nie bać. Tak zrobił Jakub Krych i Arkadiusz Święcicki. To między nimi rozegrała się prawdziwa walka o tytuł mistrza SteelMan.

Etap rowerowy to już nie była przyjemność. Zawodnicy na pewno byli już rozgrzani, ale dziury i wertepy na drodze zabierały całą przyjemność z jazdy. Choć byli i tacy, którym uśmiech z twarzy nie znikał.

Wielu upadało, ślizgało się, wjeżdżało w kałuże wodno – lodowe. Koła kręciły sie w miejscu. Przy zawrotce, rowery zarzucało do tyłu.

Pomimo wielu upadków, poślizgów i szybkiej jazdy, niektórzy mieli jeszcze siłę, żeby zrobić show na mecie.

Jako ostatnia na mecie zameldowała się Elli King, ale jak to bywa„ostatni będą pierwszymi”. Kiedy inni kończyli ona zaczynała.

To jej wcale nie zniechęciło.  Uparcie i konsekwentnie realizowała swój cel.

Elli ze stoickim spokojem, pokonała każdy etap tej trasy. Oczywiście nie obyło się bez upadku i małych ran.

To Ona otrzymała nagrodę Fair Play. Należała Jej się. To dzięki swojej osobowości i determinacji, pokazała i myślę, że na codzień pokazuje, że można! Wjechała na metę akurat, kiedy wręczano nagrody. Lepszego wjazdu nie trzeba! ☺️ Brawo Elli!!!

Zmagania zawodników obserwowała nawet telewizja: Polsat News oraz TVN24, TvK Winogrady.  Były wywiady i rozmowy. Teraz to już tylko sława i autografy 😜.

Zapamiętamy ich! To ludzie, którzy potrafią walczyć ze sobą i przeciwnościami pogody, oraz bawić się sportem.

SteelMan to ludzie tacy jak my. Mają pracę, domy, rodziny, codzienne problemy, brak czasu, ale też coś czego niektórym nam brakuje: są ze stali ☺️.  Ich psychika i ciała są zahartowane. I  choć wielu z nich, ma jeszcze do dziś pewnie niewielkie odmrożenia i brak czucia w opuszkach palców, to i tak mówią, że było warto. „Trzeba żyć pełnią życia, nie oszczędzać się i nie rozczulać nad sobą bo jesteśmy twardzi! „ mawiał Tomasz Mackiewicz, którego historia życia i pasja do gór, zaprowadziły na sam szczyt Himalajów – Nanga Parbat. „Oczywiście można żyć ostrożnie, mało dawać życiu ze swojego życia, ale można też na maxa. Można dawać ze swojego życia, życiu ile się da. Żyć całym sobą”  Tak hartuje się stal…

Tak hartuje się stal!

Monia Monia


Pasjonuję się sportem od urodzenia. Miałam niestety długą przerwę, ale przeznaczenia nie da się oszukać. Od 3 lat nałogowo biegam. Są to głównie biegi na 5 km, 10 km, 3000m, półmaratony, sprint 100m. Mam na swoim koncie koronę półmaratonow i kilka biegów górskich, ale zdecydowanie wolę krótsze dystanse i sprint. Pływam, jeżdżę na rowerze mtb a przynajmniej staram się. Spróbowałam swoich sił w triathlonie i zakochałam się. Jeżdżę na nartach, łyżwach, chodzę po górach. Wszystko oczywiście razem z dziećmi.


Post navigation


4 thoughts on “Tak hartuje się stal!

  1. Najbardziej odjechana impreza w Polsce😍😍😍myślałam, że triathlon wygrywa…ale triathlon zimowy jest u mnie na 1 miejscu😍😍😍miłiść na zawsze😍😍😍😁

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *