Wykorzystując piękną październikową pogodę, jeździłam na rowerze ile wlezie. Trochę w lesie, trochę po szosie, trochę w Cierszewie i trochę w Kampinosie. Spotkania i rozmowy z moimi gośćmi musiały poczkać. Kiedy jednak nadarzyła się okazja, wykorzystałam ją tak jak trzeba. To spotkanie trochę trwało i myślę, że to tylko czubek góry lodowej. Dziś z cyklu Portrety kobietyrakiety – Wyjątkowi płocczanie, spotkanie z człowiekiem „z nikąd”…

Tak drodzy! Takie miałam pojęcie o nim. Człowiek, którego poznałam prawie rok temu na triathlonie zimowym okazał się niezwykłym sportowcem. Nie wiedziałam o nim nic, bo człowiek ów nie udziela się w social mediach. Nie zwróciłam uwagi, choć nasze drogi kilkakrotnie przecięły się na ścieżkach sportowych. No cóż… takie faux pas… I nagle człowiek z nikąd, jest czwarty open na Duathlonie Leśne Wydmy z niezwykłym czasem 1:34:42 na 33 km trasie, przegrywając tylko z najlepszymi zawodnikami spoza Płocka, robi ćwiartkę IM w 2:20:47! 😱 Takie wyniki nie biorą się z kosmosu, to musi być „ktoś” pomyślałam. Potem okazało się także, „You are the Ironman”, a słowa te usłyszał w Roth. Zrobiło mi się najzwyczajniej w świecie głupio, że go nie znam. To sportowiec, który zasługuje na to, aby Płock dowiedział się co robi. Pierwsze co mi przyszło do głowy to enduhub. To taka strona, na której wpisując nazwisko człowieka, możesz zobaczyć przebieg jego kariery sportowej. Z taką wiedzą poszłam na spotkanie. Przed Wami –  Ironman Zbigniew Chrzanowski! Dla znajomych po prostu ZIBI. 😀

Zbyszek na codzień mieszka i pracuje w Warszawie, ale pochodzi z Płocka, do którego wraca w każdy weekend. Tutaj ma swój świat, przyjaciół i rodzinę. Rozdarty pomiędzy dwa światy, krąży pomiędzy nimi, ale nosi go też dużo dalej. Zbyszek, swoją przygodę ze sportem rozpoczął w 2011 roku startem w „Biegnij Warszawo”.

~Jak długo przygotowywałeś się, zanim zdecydowałeś wystartować w tym biegu?

– Trudno mówić tu o przygotowaniach, gdyż wtedy nie miałem pojęcia o trenowaniu. Myślę, że ruszałem się już conajmniej od roku.

~ Dlaczego zacząłeś się ruszać?

– Z prozaicznego powodu, po prostu byłem gruby! Ważyłem 95 kg i chciałem schudnąć. Pomogła mi w tym firma Nike.

~Możesz rozwinąć tę myśl?

– Kiedy Nike wprowadził na rynek system Nike +, chciałem wypróbować jego działanie. Otóż Nike + to nic innego, jak krokomierz zainstalowany w butach. Wystarczyło go podłączyć do iPoda i wówczas w słuchawkach słyszałaś, który km przebiegłaś, jakie masz tempo a dodatkiem były rozmowy motywacyjne. Pierwsze profesjonalne buty biegowe to Nike + Zoom Start z 2009 r. Zobaczyłem je pierwszy raz w reklamie Nike + MEN vs Women. Miał je na sobie Roger Federer jadąc z dziewczynami w windzie. Pomyślałem wtedy: skoro on dał radę, to ja też! 😀

~Rzeczywiście bardzo inspirujące, a czy wcześniej uprawiałeś jakiś sport?

– Tak, sport zawsze mniej lub bardziej był obecny w moim życiu. Grałem w koszykówkę, trochę w piłkę nożną, jeździłem na rolkach.

Czas w jakim wtedy Zbyszek pokonał dystans 10 km to 00:46:40. Nie robi wrażenia, prawda? Co to za czas dla 26 letniego, zdrowego mężczyzny!? No, ale przy 95 kg żywej wagi nie mogło być lepiej. Robi zaś wrażenie motywacja!

– Po tym starcie stwierdziłem, ze chcę więcej i lepiej. Postanowiłem odezwać się do starego przyjaciela „z piaskownicy” Łukasza Kalaszczyńskiego. On wtedy był już znanym biegaczem. Nawiązałem z nim współpracę treningową, która trwa do dziś. Do tej pory doradza mi, trenuje, układa plany i wspólne obozy treningowe. Na efekty trzeba było jeszcze poczekać, ale wszystko szło ku lepszemu. Międzyczasie pobiegłem Maraton Warszawski w 4 godziny,  dwa Półmaratony w okolicy 1 godz i 40 minut i kilka krótkich 5 km biegów w czasie 20 minut. Schudłem 20 km i taką wagę utrzymuję cały czas do dziś.

Kiedy tak słuchałam Zbyszka, przypomniało mi się dlaczego ja zaczęłam biegać. 😀 Nie była to nadwaga, ale brak ruchu, którego potrzebowałam jak wody. Praca – Dom – Dzieci – Praca- Dom – Dzieci… Zawsze byłam typem sportowca. Nie mogłam wytrzymać siedzenia w domu bezczynnie. Pamietam jak dziś, że na Facebooku zapytałam : Czy w Płocku jest jakaś grupa ludzi, która biega? I wtedy dowiedziałam się o istnieniu Night Runners Płock. 💪 To z nimi zaczynałam moją dorosłą przygodę ze sportem. Każdy ma inną motywację i każda jest dobra.

– Dwa lata później, w 2013 roku znowu wystartowałem w „Biegnij Warszawo”, ale ukończyłem go już z czasem dużo lepszym bo 00:41:07. 4 miesiące wcześniej zadebiutowałem w swoim pierwszym w życiu triathlonie – O Puchar Prezydenta Miasta Płocka na dystansie 26,25 km.

Na zdjęciu z Damianem Lewandowskim – 5 krotnym Ironmanam.

~ Czy przed tym startem brałeś jakieś prywatne lekcje instruktażowe: pływania, biegania, jazdy na rowerze?

– Nie. Jeśli chodzi o pływanie to jestem samoukiem, nigdy nie uczyłem się pływać u żadnego instruktora, ale zamierzam to zmienić. Całą resztę doradzał Łukasz.

Myślałam, że Enduhub prawdę mi powie i będę wiedziała wszystko o moim bohaterze, ale się pomyliłam. Nie było tam, wielu startów zagranicznych, a wiedziałam, że takowe Zbyszek miał na swoim koncie.  Przypominając więc sobie moje przedostatnie zawody triathlonowe w Gdyni, tą złą pogodę, ten sztorm i fale na morzu zapytałam:

~ Czy kiedykolwiek miałeś okazję doświadczyć złej pogody, deszczu, może sztormu i pływać w dużych falach, w morzu? (Byłam przekonana, że odpowiedź będzie negatywna)

– W 2013 roku wyjechałem na 5 lat do Anglii, do Londynu, który znany jest z kapryśnej pogody. Podczas pobytu tam uprawiałem Triathlon i trochę biegałem. Sztormu żadnego nie przeżyłem. Co najwyżej duże fale na morzu Celtyckim i Irlandzkim. Z morzem Irlandzkim to trochę śmieszna historia. Startowałem w zawodach Sandman w Anglesey we wspaniałym Newborough Forest, gdzie trafiliśmy na odpływ i 3/4 trasy pływackiej się po prostu biegło 😂.

Aż podskoczyłam z wrażenia, bo tego się nie spodziewałam. Wiedziałam o innych zagranicznych startach Zbyszka, ale o Anglii nie.

W 2015 roku Zbyszek wystartował w Snowdonia Slateman Sprint Triathlon.

– Zawody nie należały do prostych: padający deszcz, zimne, górskie jezioro dodawały emocji. Im ciężej, tym lepiej. Dystans sprint wynosił tutaj: 400 m 🏊🏻‍♂️, 20 km 🚴‍♂️, 6 km 🏃‍♂️, a ukończyłem je z czasem 1:25:39. Rok później, wróciłem tam, aby poprawić czas i udało się. Byłem na mecie 4 minuty szybciej, a dodam, że na tych zawodach temperatura wody wynosiła 7 stopni.

W 2015 roku Zbyszek ukończył także olimpijkę w Kornwalii – Cardiff Triathlon full z czasem 2:12:05.

Kolejne ciekawe zawody w których wystartował to Croyde Ocean Triathlon. Triathlon w miejscowości Croyde, w hrabstwie Devon, 288 km na zachód od Londynu. To mała miejscowość z urokliwym nabrzeżem nad Oceanem Atlantyckim. Słynie z pięknego skalistego wybrzeża, o które uderzają spienione fale, pięknej Woolacombe Beach  ze złocistym piaskiem, Tarka Trail – system pieszych i rowerowych szlaków turystycznych, a całkowita długość szlaku wynosi 290 km oraz Putsborough Beach, Woolacombe with camping and caravan facilities

– Zawody, w których zmagałem się z dużymi falami, słoną wodą i trudną trasą biegową. Dystans, który miałem do pokonania to trochę więcej niż 1/4 IM. Czas 3:04:11. Zresztą zobaczcie krótki filmik z tych zawodów: 2016 Croyde Ocean Triathlon Teaser. Wszystko wynagradzała piękna sceneria przyrody.

– W 2017 postanowiłem zrobić Cardiff Triathlon Olympic  w Walii. Trochę już trenowałem i z roku na rok czułem, że jestem coraz silniejszy. Czas 2:07:42. Międzyczasie pobiegłem trzy półmaratony:

1. Cardiff 1/2 Marathon – 2016 r – 1:26:40

2. Liverpool 1/2 Marathon – 2017 r – 1:24:16

3. Madryt 1/2 Marathon -2018 r – 1:28:47

Na zdjęciu z przyjacielem Grzegorzem.

Biegłem jeszcze w Bukareszcie i Tallinie.

~ Czy są jakieś zawody, których nie ukończyłeś?

– Jasne, że są! To Xterra Poland – Triathlon w Zakrzówku koło Krakowa w stylu cross: pływanie bez pianki, jazda na rowerach górskich po bardzo wymagającej i skalistej trasie oraz trasa biegowa z dość dużymi przewyższeniami.

~ Dlaczego ich nie ukończyłeś? Co się stało?

– To był dystans 1/4 IM czyli popularna ćwiartka. Miałem do przejechania bardzo trudny dystans 45 km po terenie skalistym tzw „Skałki Twardowskiego”. Na 15 km zrezygnowałem ponieważ nie sprawiało mi to przyjemności. To ma być przyjemne, ma być dla mnie zabawą, a jeśli nie sprawia mi frajdy to bez sensu. Bardzo się namęczyłem na tych 15 km i dalsza męka była bezsensowna.

~ Kiedy przyszedł pomysł na IRONMANA ?

– Myśli o IM były już kilka lat temu, ale wiedziałem wtedy, że nie jestem gotowy. Kiedy zaplanowałem debiut w 2018 r byłem w pełni świadomy swoich możliwości. Wybrałem Challenge ROTH przede wszystkich dlatego, że te zawody mają swoją wspaniałą i bogatą historię. Nigdy nie słyszałem złych opinii o ROTH i chciałem, aby mój debiut był w wyjątkowym miejscu. Teraz już doskonale wiem, że ROTH jest bardzo wyjątkowe i dlatego wracam tam po raz kolejny.

~ Byłeś tam już dwa razy. Z tego co mówisz planujesz trzeci. Czy przed zawodami robisz rekonesans trasy?

– Tak, chce się rozprawić z ROTH w końcu, bo w tym roku przez to, że dostałem karę, przeszła mi koło nosa życiówka. Miałem też dwa razy kryzys podczas biegu. Sam nie wiem w czym rzecz. Chce w końcu zrobić ten dystans poniżej 10 godzin. Nigdy nie kalkuluje i nie robię rekonesansu trasy. Idę na żywioł.

~ Które zawody są dla Ciebie najtrudniejsze?

– Najtrudniejsze to te, które najkrócej trwają.

~ Życiówka z której jesteś dumny?

– 1/2 IM w Gdyni z 2018 r – 4:43:59

 

Każdy lubi co innego – pomyślałam. Dla mnie najtrudniejsze to te, które trwają najdłużej. Im szybciej i krócej tym mam większą frajdę. 🙂

~ Im trudniej, tym lepiej – powtarzasz. Czy w związku z tym masz na koncie jakieś ekstremalne zawody?

– Tak. W zeszłym roku, koleżanki z pracy namówiły mnie i zapisały na pieszy maraton – Sudecka Żyleta. To cykl imprez odbywających się latem i zimą w Sudetach, pozbawionych rywalizacji. Ja zdecydowałem się na 50 km pieszo, w zimie. Sam nie wiedziałem na początku dlaczego dałem się skusić, ale kiedy znalazłem się na szczycie góry,  skąd rozpościerał się piękny widok, poczułem ten wiaterek, zobaczyłem ten księżyc … to wiedziałem dlaczego tu przyszedłem.

O! To coś dla mnie – krzyknęłam! Głównie ze względu na nazwę. Kiedy byłam małą dziewczynką,  moi bracia mówili na mnie „Żyleta”. 😂 Może czas się zmierzyć tym przydomkiem… 🤔

~ Startujesz też w duathlonach. Lubisz?

– Tak, Duathlon to rodzaj treningu do triathlonu. Raz pojechałem do Luksemburga na połówkę IM, która z powodów pogodowych zmieniła się w Duathlon. Przed zawodami nastąpiło takie oberwanie chmury i poziom wody tak się podniósł, że nie dało się pływać. Woda była też bardzo brudna co dyskwalifikowało ją dodatkowo do pływania. Organizatorzy podjęli decyzje o zmianie na Duathlon 5 km 🏃‍♂️/90 km 🚴‍♂️/ 21 km 🏃‍♂️. Były to trudne dla mnie zawody, dopadła mnie nawet kolka i ukończyłem je w czasie 4:45:31. W tym roku wystartowałem na dystansie średnim t.j. 10 km 🏃‍♂️/60 km 🚴‍♂️/10 km 🏃‍♂️ w ChampionMan Duathlon Czempiń. Zrobiłem tu bardzo dużo błędów żywieniowych m.in. za mało piłem i jadłem co wpłynęło na mój wynik. Wszystko robię sam metodą prób i błędów. Nie chodzę do dietetyka, nikt mi nie układa jadłospisu. Uczę się na własnych błędach. Dużo pomagają mi też obozy triathlonowe z przyjaciółmi:  byłem z Łukaszem Kalaszczyńskim i Łukaszem Remisiewiczem – RunEat na Lanzarote.

Bywaliśmy też razem na obozach w Szklarskiej Porębie i Fuertaventura

~ Czy masz jakich idoli, których styl życia podziwiasz?

– Ostatnio zgłębiam tajniki metody Wima Hofa

~ Morsujesz?

– Nie, ale podoba mi  się ten niesamowity styl życia Wima Hofa. To co robi, jak to robi… To szczególny rodzaj morsowania. Wim Hof to Holender, który w Polsce w Przysiece ma swój pierwszy w Polsce ośrodek szkoleniowy. Kursy nie są tanie, ale inspirujące.

To ja sobie na razie pozostanę w świecie przyziemnego morsowania – pomyślałam. Można to praktykować wszędzie i za darmo. Nie choruje od czterech lat, od kiedy zaczęłam morsować, nie bolą mnie stawy i nawet już zaczynam pływać.

~ Znasz jakieś wyjątkowe postacie ze świata sportu? Książki?

– Oczywiście, że znam. Jednym z nich jest znany wszystkim Rich Roll 53 letni triathlonista, biegacz i autor książki „UKRYTA SIŁA”. Wśród kobiet to Chrissie Wellington  – 42 letnia triathlonistka, która swoją karierę sportową zaczęła bardzo późno, bo w wieku 30 lat. Jej książka p.t. „Bez ograniczeń. Historia najtwardszej kobiety na świecie” robi wrażenie i polecam ją wszystkim.

~ Co dał Ci Triathlon?

– Pewność siebie

~ Czy będziesz to robił dalej?

– Tak. Po pierwsze dlatego, że nie chcę przytyć. Po triathlonie w Bydgoszczy, gdzie dostałem kontuzji, nie ruszałem się miesiąc czasu. Przytyłem wtedy 6 kg. Teraz utrzymuję stałą wagę 75 kg, ale mój cel to 69 kg.  Po drugie dlatego, że to styl życia, który mi się podoba. Po trzecie, dlatego, że przy okazji uprawiania triathlonu mogę poznawać ciekawe miejsca i podróżować. Poniżej zdjęcie z wyprawy we Włoskie Alpy.

~ Jakie są Twoje marzenia triathlonowe?

– Bardzo chciałbym polecieć na Hawaje i tam na wyspie Kona, wystartować w Mistrzostwach Świata w IRONMAN. Jestem zdeterminowany i zrobię to! To jest ten czas, kiedy spełniam marzenia!

Fajnie mieć takie marzenia – pomyślałam

Jeszcze fajniej do nich dążyć! Wielu ludzi żyje bez celu, bez pasji, bez marzeń i bez pomysłu na siebie. Tak przecież nie można! Tak się nie da!

Na koniec ostatnie pytanie

~ Co znaczy tajemniczo brzmiąca nazwa Twojego klubu „ KJ CREW”?  – 😀 Historia tej nazwy sięga jeszcze moich lat szkolnych. Wspólnie z moimi kolegami mieszkającymi na ulicy Kolegialnej i Jakubowskiego utworzyliśmy taką grupę, która trzymała się razem. W zasadzie tak jest do dziś. CREW po angielsku to ZAŁOGA, więc mamy KJ CREW. Na zdjęciu poniżej Załoga KJ CREW  i nasze trofea z triathlonu MTB w Płocku.

Dużo czytam, mam pozaczynane nawet kilka książek na raz. W zależności od potrzeby, humoru, dnia i ciekawości sięgam po którąś. Ostatnio delektuję się „Emo Sapiens” Rafała Ohme. W jednym z rozdziałów pisze tak: „Ciekawość rozwija. Gdyby nie chęć sprawdzenia, co jest tam, po drugiej stronie, siedzielibyśmy wciąż na drzewie i wcinali banany. Pomyśl, co by było, gdyby nasz przodek nie poczuł impulsu, by zeskoczyć z gałęzi i poszukać szczęścia na afrykańskiej sawannie. Co go do tego skłoniło? Może głód, może niewygoda, pewnie już się nie dowiemy. Ja obstawiam, ze ciekawość. To wewnętrzne poruszenie, które kazało mu iść i odmienić swoje życie. „

Dlatego nie patrz na innych ludzi, że są od Ciebie w czymś lepsi. Ty też na pewno posiadasz w sobie ukryte talenty. Musisz tylko włożyć odrobine wysiłku, cierpliwości i odwagi w odnalezieniu go – tak jak zrobił to Zbyszek.

 

Monia

Z – jak zafascynowany sportem

Monia Monia


Pasjonuję się sportem od urodzenia. Miałam niestety długą przerwę, ale przeznaczenia nie da się oszukać. Od 3 lat nałogowo biegam. Są to głównie biegi na 5 km, 10 km, 3000m, półmaratony, sprint 100m. Mam na swoim koncie koronę półmaratonow i kilka biegów górskich, ale zdecydowanie wolę krótsze dystanse i sprint. Pływam, jeżdżę na rowerze mtb a przynajmniej staram się. Spróbowałam swoich sił w triathlonie i zakochałam się. Jeżdżę na nartach, łyżwach, chodzę po górach. Wszystko oczywiście razem z dziećmi.


Post navigation


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *